Dwa drewniane pojemniki z setkami fragmentów kości znalezionych podczas renowacji budapeszteńskiego mostu Małgorzaty pochowano zgodnie z żydowskim zwyczajem. W uroczystości wzięli udział katoliccy duchowni oraz przedstawiciele rządu.


- Jesteśmy tu nie tylko, by oddać ostatnią posługę, lecz także by dać wyraz temu, że nie pragniemy nienawiści i niepokoju, tylko pokoju i pojednania - oświadczył podczas uroczystości minister ds. zasobów ludzkich Zoltan Balog.


Podkreślił, że nie wolno godzić się na to, by "przemoc ze strony ludzi lub państwa odbierała życie, jak to się stało w 1944 roku, gdy okupanci wraz z węgierskimi organami państwowymi pozbawiali życia niewinnych Żydów".


Prezes Stowarzyszenia Żydowskich Gmin Wyznaniowych na Węgrzech Andras Heisler zaznaczył zaś, że przeszłość żydowskich i nieżydowskich Węgrów jest nierozerwalnie ze sobą połączona. Podkreślił, że brak wiedzy, do kogo należały pochowane w piątek szczątki, otwiera możliwość, by w przyszłości "należały do nas wszystkich i by uznała je za swoje cała społeczność narodowa".


Zwrócił również uwagę, że to jedyny przypadek od 70 lat, gdy znaleziono i pochowano szczątki należące przypuszczalnie do węgierskich ofiar Holokaustu.


W czasie drugiej wojny światowej śmierć poniosło około 560 tys. Żydów węgierskich. Większość została wymordowana w Auschwitz, ale dziesiątki tysięcy straciły życie w zbiorowych egzekucjach na Węgrzech. Masowe deportacje ludności żydowskiej do obozów zagłady rozpoczęły się w 1944 roku, gdy władzę w kraju przejęli węgierscy faszyści, tzw. strzałokrzyżowcy.


Obecnie na Węgrzech mieszka ok. 100 tys. Żydów i jest to największa społeczność żydowska w Europie Środkowej.

 

PAP