Mecz w Madrycie dostarczył kibicom więcej emocji niż starcie w Portugalii, gdzie losy awansu rozstrzygnęły się w miarę wcześnie. Atletico i Barcelona rywalizowały o miejsce w półfinale praktycznie do samego końca.

 

Do 36. minuty w kolejnej fazie byli Katalończycy, którzy wygrali w pierwszym meczu u siebie 2:1. Jednak wówczas precyzyjnym uderzeniem głową popisał się Francuz Antoine Griezmann. Goście długo nie potrafili przedostać się w pole karne rywali, ale z czasem stawali się coraz groźniejsi. Tyle że w 88. minucie nadziali się na kontrę, a Andres Iniesta zatrzymał ją w rozpaczliwy sposób - dotykając piłki ręką we własnym polu karnym. Sędzia podyktował "jedenastkę", którą wykorzystał Griezmann.

 

Sędzia okradł Barce ze zwycięstwa. Powinien być karny

 

Chwilę później do podobnej sytuacji doszło po drugiej stronie boiska - po dośrodkowaniu zawodnika Barcelony piłkę ręką zagrał obrońca Atletico. Jak pokazały telewizyjne powtórki, zrobił to w polu karnym, ale sędzia podyktował tylko rzut wolny tuż sprzed linii 16. metra. Do stałego fragmentu gry podszedł Argentyńczyk Lionel Messi, jednak jego strzał był minimalnie niecelny.

 

- Atletico było dziś od nas lepsze w szczegółach, w tym w grze ręką - powiedział sarkastycznie prezes Barcelony Josep Maria Bartomeu. Jednak podkreślił, że rywal jest "godnym" półfinalistą rozgrywek.

 

Dopiero drugi raz w ostatnich dziewięciu latach Barcelonie nie udało się awansować do półfinału LM. Poprzednio na drodze stanęło jej... Atletico, w sezonie 2013/2014. Co ciekawe, w środę argentyński szkoleniowiec gospodarzy Diego Simeone odniósł dopiero drugie w karierze zwycięstwo nad tym rywalem w roli trenera w 17 spotkaniach licząc wszystkie rozgrywki. To pierwsze przyszło właśnie przed dwoma laty i również przesądziło o awansie do półfinału Champions League.

 

"Bardzo chcieliśmy obronić to trofeum"

 

"Duma Katalonii" przeżywa wyraźny kryzys - w minionych trzech kolejkach hiszpańskiej ekstraklasy zdobyła tylko jeden punkt.

 

- To nie był nasz najlepszy dzień, ale mieliśmy sporo okazji w drugiej połowie. Niestety nie wyszło. Atletico zasługuje na pochwałę. Naprawdę chcieliśmy sprostać wyzwaniu i obronić trofeum - skomentował trener "Blaugrany" Luis Enrique, cytowany na oficjalnej stronie Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA).

 

Zespół z Madrytu awansował do najlepszej czwórki turnieju po raz piąty w historii.

 

- To normalne, że sporo się nacierpieliśmy, w końcu graliśmy z Barceloną, jedną z najlepszych drużyn na świecie. Ale byliśmy bardzo mocni w obronie i jesteśmy w półfinale. Jestem bardzo dumny z tej ekipy - cieszył się Griezmann.

 

 

W Lizbonie niespodziewanie zaledwie kilka minut rozegrał Robert Lewandowski, który zasiadł tylko na ławce rezerwowych i wszedł na plac gry dopiero w końcówce. Taka sytuacja przydarzyła się Polakowi po raz pierwszy w trwającym sezonie tych rozgrywek. Zdobył w nich osiem goli.

 

W 27. minucie gości zaskoczył Meksykanin Raul Jimenez, który wyskoczył najwyżej do górnej piłki i skierował ją do siatki, mimo że miał koło siebie dwóch obrońców. W tym momencie stan dwumeczu został wyrównany. Jednak radość Benfiki trwała krótko - w 38. minucie mocnym strzałem sprzed pola karnego na 1:1 trafił Arturo Vidal. Chilijczyk zdobył także zwycięską bramkę w Monachium.

 

Bayern konsekwentnie i regularnie

 

W tym momencie gospodarze potrzebowali jeszcze dwóch goli, aby awansować. Jednak kilka minut po przerwie to Bayern objął prowadzenie 2:1, a bramkę - ósmą w tym sezonie LM - zdobył Thomas Mueller. Benfica walczyła ambitnie i została za to nagrodzona w 76. minucie, kiedy precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Brazylijczyk Talisca. Remis 2:2 bardziej zadowalał jednak ekipę gości, która nie tylko awansowała do dalszej rundy po raz piąty z rzędu, ale też nigdy w historii nie przegrała meczu z tym rywalem.

 

- Graliśmy do samego końca, więc gratuluję moim piłkarzom i tym niesamowitym kibicom. Graliśmy z silnym rywalem, który wie, jak narzucić swoje tempo gry na boisku. Obiecaliśmy, że będziemy walczyć z Bayernem jak równy z równym i tak było - ocenił trener gospodarzy Rui Vitoria.

 

We wtorek do najlepszej czwórki tegorocznej edycji Champions League zakwalifikowali się Real Madryt i Manchester City. "Królewscy" odrobili dwubramkową stratę z Niemiec i pokonali u siebie VfL Wolfsburg 3:0, a wszystkie gole strzelił Cristiano Ronaldo. Portugalczyk ma już 16 goli w trwającej edycji i 93 w karierze w LM.

 

Z kolei wicemistrz Anglii wyeliminował Paris Saint Germain. Wygrał w Manchesterze 1:0, a przed tygodniem w stolicy Francji było 2:2.

 

PAP