- W dniu dzisiejszym prokurator IPN przesłuchał w charakterze świadka Lecha Wałęsę. Czynności wykonano w ramach śledztwa prowadzonego w sprawie ewentualnego poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa w dokumentach dotyczących TW o pseudonimie "Bolek". Czynności trwały około trzech godzin - powiedział przed IPN prok. Janusz Romańczuk, naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku.

 

- Lechowi Wałęsie pokazano oryginały teczki TW "Bolka". Zakwestionował w całości autentyczność okazanych dokumentów - dodał prokurator.

 

Zeznania Wałęsy o fałszerstwach umożliwiają formalne powołanie przez prokuratora IPN biegłego z dziedziny pisma porównawczego. 

 

Śledztwo ws. podejrzenia poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariuszy SB w dokumentach "Bolka" prowadzi białostocki pion śledczy IPN. Wszczęto je po pierwszych wypowiedziach Wałęsy o sfałszowaniu akt z teczki, m.in. pokwitowań odbioru pieniędzy.

 

Żona Kiszczaka informuje o przechowywanych w domu dokumentach

 

16 lutego prokuratorzy IPN dokonali przeszukania w domu wdowy po Czesławie Kiszczaku, gdzie zabezpieczono sześć pakietów dokumentów, w tym teczkę personalną i pracy TW "Bolka". Prezes IPN Łukasz Kamiński ujawnił, że jest tam m.in. odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy z SB, podpisane: Lech Wałęsa "Bolek", a według opinii eksperta archiwisty z IPN dokumenty są autentyczne. Kamiński zapowiedział, że dokumenty te będą poddane badaniom, m.in. z dziedziny pisma porównawczego.

 

22 lutego IPN udostępnił teczki "Bolka" dziennikarzom i historykom. Są w nich m.in. liczne doniesienia "Bolka" wobec poszczególnych osób, notatki funkcjonariuszy SB ze spotkań z nim z lat 1970-1976 r. oraz pokwitowania odbioru pieniędzy od SB. Większość tych dokumentów - których jest kilkadziesiąt - jest napisana odręcznie.

 

"TW Bolek wynagrodzenie brał bardzo chętnie"

 

W decyzji z czerwca 1976 r. o rozwiązaniu przez SB współpracy z "Bolkiem" jako powód podano jego "niewłaściwe zachowanie się" jako współpracownika mimo kilkakrotnych ostrzeżeń, niechęć do współpracy oraz fakt, że 30 kwietnia 1976 r. został zwolniony z pracy w stoczni za wystąpienia krytykujące jej władze. Odnotowano, że za przekazywane informacje "Bolek" był wynagradzany w sumie kwotą 13 100 zł. "Wynagrodzenie brał bardzo chętnie" - dodano.

 

Wałęsa: pisali za mnie donosy

 

- Nie może być żadnych materiałów mojego pochodzenia - zapewniał w lutym b. prezydent. - Z tego, co patrzę na te papierki, to nieźle je podrobili - twierdził. - Musieli wykazywać, że współpracuję, i pisali za mnie donosy, by brać na moje konto pieniądze - dodał.

 

B. lider "Solidarności" oświadczył też, że jest przekonany, że "to wszystko jest sfałszowane" przez tajne służby PRL, m.in. na podstawie tego, co "wpadało na rewizji". Potem mówił, że gdyby donosił SB, to przyznałby się do błędu. - Obrażono mnie wobec całego świata, w związku z tym ambicja moja mówi: "Na to pozwolić nie możesz". Dlatego jak sprawdzę i jestem w stanie udowodnić, to wtedy idę do sądu - dodał.

 

Instytut wysłał Wałęsie oficjalne powiadomienie o możliwości zapoznania się z nową dokumentacją o nim. Według ustawy o IPN, każdy ma prawo do wniesienia do dokumentów IPN na swój temat własnych uzupełnień, sprostowań, uaktualnień, wyjaśnień oraz dokumentów.

 

 - Dane już zawarte w dokumentach nie ulegają zmianie, bo tak stanowi ustawa. Wałęsa nie ma zaś prawa zastrzec dostępu do dokumentów udostępnianych obecnie przez IPN, bo przysługuje to tylko osobom, które nie współpracowały ze służbami PRL - mówił Rafał Leśkiewicz, szef archiwów IPN.

 

Wyrokiem sądu z roku 2000 Lech Wałęsa nie współpracował

 

W 2000 r. Sąd Lustracyjny orzekł, że Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, iż nie był agentem służb specjalnych PRL. Wałęsę lustrował sąd z urzędu jako kandydata w wyborach prezydenckich. IPN nie może wnieść o wznowienie tego postępowania w związku z ujawnieniem nowych dokumentów.

 

Ustawa lustracyjna przewiduje bowiem, że po 10 latach od wyroku nie można wznowić postępowania lustracyjnego na niekorzyść osoby lustrowanej. O sądową autolustrację może zaś wnieść sam Wałęsa. Indagowany, czy wystąpi o swą lustrację, Wałęsa odparł: "Jak będzie taka potrzeba, to tak".

 

Według IPN wyrok Sądu Lustracyjnego "nie ogranicza swobody badań naukowych ani swobody wypowiedzi. Tym bardziej, że od jego wydania znane są nowe dokumenty, które nie były przedmiotem badań sądu w postępowaniu lustracyjnym".

 

Zdaniem wydanej w 2008 r. przez IPN książki pt. "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, nie wiadomo, na jakiej podstawie sąd w 2000 r. wysnuł wnioski, że autentyczna teczka "Bolka" nigdy nie istniała, a szef MSW Antoni Macierewicz w 1992 r. dysponował aktami sfałszowanymi przez SB.

 

Sąd replikował wtedy, że wniosek, iż Macierewicz dysponował w 1992 r. aktami sfałszowanymi przez SB, sąd wysnuł na podstawie opinii grafologicznej z listopada 1990 r. stwierdzającej, że własnoręczne "doniesienie" z dnia 12 stycznia 1971 r. i dwa pokwitowania odbioru pieniędzy z lutego 1971 r. i czerwca 1974 r. nie zostały sporządzone przez Wałęsę.

 

PAP