W niewiążącej rezolucji, przygotowanej przez maltańską europosłankę Robertę Metsolę z Europejskiej Partii Ludowej oraz socjalistkę Kashetu Kyenge z Włoch, eurodeputowani ocenili, że dotychczasowa polityka azylowa Unii poniosła porażkę w obliczu coraz większego napływu migrantów. Polityka ta opiera się przede wszystkim na tzw. rozporządzeniu dublińskim, zgodnie z którym za rozpatrywanie wniosku o azyl odpowiada to państwo, w którym uchodźca przekroczy granice UE. Sprawia to, że najbardziej obciążone napływem migrantów są kraje położone przy granicach zewnętrznych UE i na szlakach migracyjnych.

 

Zdaniem europosłów reforma rozporządzenia dublińskiego powinna zakładać powstanie centralnego systemu gromadzenia i dystrybucji między państwa unijne wniosków azylowych, a także wprowadzenie stałych i wiążących kwot, określających liczbę uchodźców, jaką powinny przyjąć poszczególne państwa unijne.

 

PE apeluje też do rządów państw członkowskich o wywiązanie się z dotychczas uzgodnionych zobowiązań dotyczących relokacji 160 tysięcy uchodźców, docierających do Włoch i Grecji oraz przesiedleń 20 tysięcy uchodźców bezpośrednio z obozów poza UE.

 

Jak podała we wtorek Komisja Europejska, od jesieni ubiegłego roku udało się relokować jedynie 530 uchodźców z Włoch oraz 610 z Grecji. Z kolei z obozów poza UE kraje członkowskie przejęły od końca lipca ub. roku 5 677 uchodźców, w tym 79 Syryjczyków od Turcji w ramach uzgodnionego w marcu unijno-tureckiego planu współpracy w dziedzinie migracji.

 

6 kwietnia Komisja Europejska zaproponowała krajom unijnym warianty reformy wspólnej polityki azylowej, aby - jak tłumaczyła - zapewnić bardziej sprawiedliwe rozłożenie między państwa UE ciężarów, związanych z napływem uchodźców. Propozycje te zakładają relokację uchodźców pomiędzy państwa unijne w sytuacjach znacznej presji migracyjnej. KE nie zaproponowała jednak stworzenia scentralizowanego systemu podejmowania decyzji o przyznaniu azylu. Jak tłumaczył wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans, na rozważanie takiego wariantu nie pozwalają aktualne realia polityczne.

 

PAP