Prezes PiS przypomniał, że zanim Lech Kaczyński został prezydentem RP, był prezydentem Warszawy.

 

- To był bardzo ważny okres w życiu mojego brata. Przez dłuższy czas uważał, że to może być piękne zwieńczenie jego politycznej drogi. Stało się inaczej, bo został prezydentem RP, ale serce zostawił w urzędzie przy ulicy Miodowej w Warszawie - powiedział Jarosław Kaczyński nawiązując do siedziby Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy. - Sądzę, że z takiego upamiętnienia byłby bardzo wdzięczny. Ja także jestem - dodał polityk.

 

Kaczyński wyraził nadzieję, że miejsc upamiętnienia nie tylko Lecha Kaczyńskiego, ale też wszystkich innych, którzy "na to zasłużyli, a których tak wielu było na pokładzie samolotu rządowego" będzie w Warszawie i innych miejscach Polski więcej.

 

W uroczystości uczestniczyli m.in. marszałek Sejmu Marek Kuchciński, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, minister pracy Elżbieta Rafalska, szefowa kancelarii premiera Beata Kempa oraz poseł PiS Jacek Sasin.

 

"Zawsze będzie dla nas inspiracją"

 

Podczas uroczystego apelu prezydencki minister Andrzej Dera odczytał list Andrzeja Dudy, który podkreślił, że "upływ czasu nie zaciera, a przeciwnie wzmacnia poczucie straty, jaką stało się odejście tak wybitnego męża stanu".

 

Duda napisał, że tablica jest symbolicznym podkreśleniem bliskich związków Kaczyńskiego z Warszawą i Mazowszem.

 

"Zawsze będzie dla nas inspiracją to, czym kierował się Lech Kaczyński - jego gorący patriotyzm, oddanie sprawom narodu i państwa, poświęcenie dla polskiej racji stanu, umacnianie narodowej dumy i godności" - napisał Duda.

 

"Spoił miasto"

 

Minister Błaszczak mówił, że prezydentura Kaczyńskiego była "skoncentrowana na człowieku". - Była to prezydentura, w której mogliśmy odnaleźć sposób wspierania tych, którzy są najbardziej potrzebujący - powiedział. Jego zdaniem Kaczyński "spoił miasto" i "stworzył profesjonalny aparat urzędniczy".

 

Następnie przybyli na uroczystość goście odsłonili drugą tablicę upamiętniającą prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Znajduje się ona w sali konferencyjnej Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, której nadano dziś imię zmarłego tragicznie prezydenta.

 

"Musimy dążyć do prawdy"

 

Tablicę poświęconą ofiarom katastrofy smoleńskiej odsłonięto także w Ministerstwie Obrony Narodowej. Na wykonanej z białego marmuru tablicy widnieje napis "Ofiarom tragedii pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r.". Wypisane są na niej także nazwiska wszystkich ofiar katastrofy. Na środku znajduje się zdjęcie pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich.


Prezes PiS, podczas uroczystości odsłonięcia w MON tablicy upamiętniającej ofiary katastrofy smoleńskiej, dziękował "za ten piękny akt upamiętnienia" ofiar. Podkreślił, że tablica upamiętnia "ludzi, którzy byli w drodze do Katynia, miejsca szczególnego w polskiej historii, która miała swój cel".

 

- Tym celem było oddanie hołdu pomordowanym, było także - mówię tu szczególnie o moim świętej pamięci bracie - powiedzenie prawdy. Powiedzenie prawdy o tym, co zdarzyło się w Katyniu i że stosunki między narodami można budować na prawdzie, a kłamstwo narody skłóca, prowadzi do nienawiści, do złości - powiedział Kaczyński.

 

- Te słowa z ust mojego świętej pamięci brata nigdy nie padły, ale z całą pewnością są to słowa aktualne. Musimy dążyć do prawdy, bo bez niej nie będziemy w stanie odbudować ani właściwych stosunków wewnętrznych w naszej dziś niestety bardzo podzielonej ojczyźnie, ani nie będziemy w stanie we właściwy sposób ułożyć naszych stosunków z sąsiadami, w tym z naszym wielkim sąsiadem ze Wschodu - podkreślił prezes PiS.

 

polsatnews.pl, PAP