Zaznaczył też, że nie należy się spodziewać, by dyplomatyczny przełom nastąpił na mającym się niebawem odbyć pierwszym spotkaniu Rady NATO-Rosja po spowodowanej kryzysem ukraińskim blisko dwuletniej przerwie.

 

- Nie może byćżadnego powrotu do interesu jak zwykle z NATO, dopóki w Sojuszu nie dokona się rewizji polityki powstrzymywania Rosji i nie zaprzestanie się nadmuchiwania mitu o zagrożeniu wojskowym ze strony Rosji. Jest to sprzeczne nie tylko z celami i zadaniami Rady NATO-Rosja, ale także z najbardziej podstawowymi interesami Europejczyków, interesami bezpieczeństwa - powiedział Gruszko.

 

Rosyjskie władze, w tym prezydent Władimir Putin, ustawicznie zarzucają USA i państwom NATO dążenie do globalnej dominacji poprzez "politykę powstrzymywania Rosji" w formie nacisków politycznych, gospodarczych i militarnych.

 

Wznowienie Rady NATO-Rosja

 

Powołana w 2002 roku Rada NATO-Rosja faktycznie zawiesiła swą działalność wkrótce po rosyjskiej aneksji ukraińskiego Krymu, spotykając się po raz ostatni w maju 2014 roku. Obie strony oświadczyły w piątek, że obrady tego gremium zostaną wznowione w ciągu dwóch tygodni w Brukseli na szczeblu ambasadorów.

 

- Nie oczekuję od tego spotkania jakichkolwiek przełomów. Liczymy jednak na poważną rozmowę, w tym o pierwotnych przyczynach kryzysu nie tylko w stosunkach Rosja-NATO, ale także o pierwotnych przyczynach kryzysu, powodujących pogorszenie bezpieczeństwa regionalnego i europejskiego - zadeklarował Gruszko.

 

Według niego uzgodniony już porządek brukselskich rozmów przewiduje dyskusję nad "najbardziej istotnymi czynnikami odnoszącymi się do bezpieczeństwa europejskiego, w szczególności nad kryzysem na Ukrainie przede wszystkim z punktu widzenia realizacji porozumień mińskich".

 

PAP