Walizkę odnaleziono w rzece we wtorek 5 kwietnia. Świadek, który powiadomił policję od razu podejrzewał, że znajdują się w niej zwłoki.

 

- Przez niedomknięty zamek błyskawiczny widać było, co może się znajdować wewnątrz - wyjaśniła prokurator Joanna Smorczewska.

 

Jak się potem okazało, było to ciało 77-letniego Helmuta K., mieszkańca Gliwic. Oprócz skrępowanych rąk i nóg, miał on również założony na głowę worek foliowy i sznur w okolicach szyi. Sekcja zwłok wykazała liczne siniaki na jego ciele i złamane siedem żeber. Nie potwierdziła w stu procentach, że Helmut K. zmarł na skutek uduszenia, ale jednocześnie nie wykluczyła tego.

 

fot: policja w Gliwicach