"Jestem heteroseksualnym mężczyzną, który został zgwałcony przez somalijskiego uchodźcę. Moje życie się załamało" -  napisał Hauken w liście otwartym, który został zamieszczony na stronie internetowej telewizji NRK.

 

Zdaniem Norwega, to on jest przyczyną tego, że gwałciciel ma zostać odesłany do swojej ojczyzny oraz "skazany na niepewną przyszłość". - On odbył już swój wyrok. Czy to sprawiedliwe, by został ukarany ponownie, z tym, że tym razem znacznie ciężej - pyta polityk.

 

Pięć lat temu, po gwałcie, Norwega zabrano do szpitala w stolicy kraju, Oslo.  Lekarze pobrali tam materiał DNA sprawcy, a policyjne śledztwo trwało niemal pół roku. Zakończyło się złapaniem Somalijczyka, którego odciski palców pasowały do tych znalezionych w domu polityka. Zgadzał się także materiał genetyczny.

 

Somalijczyk: seksu chciały obie strony

 

W sądzie Somalijczyk twierdził, że do stosunku doszło za obopólną zgodą. Jego wersja została jednak obalona. Mężczyzna został skazany na 4,5 roku więzienia.

 

Teraz, gdy jego kara dobiega końca, lewicowy polityk obawia się, że mężczyzna odesłany zostanie do Somalii. "Dowiedziałem się, że kultura, w której wyrósł gwałciciel, jest zupełnie inna od naszej. W jego kulturze molestowanie seksualne jest kwestią władzy, a mniej popędu" - tłumaczy napastnika polityk.

 

Swój list Hauken kończy stwierdzeniem, że "twardo obstaje przy opinii, że uchodźcy bardzo potrzebują pomocy".

 

polsatnews.pl, nrk.no, Mail Online