Dziewczynka w nocy przeszła operację. Nie udało się uratować palca prawej dłoni, ale jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Na całym ciele ma liczne rany szarpane.


Stan 9-latki początkowo był bardzo ciężki. Dziecko przetransportowano do Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.


Do ataku doszło w czwartek wieczorem. Dziewczynka jechała rowerem po gruntowej drodze niedaleko swojego domu. Wtedy zaatakowały ją trzy ogromne psy. Szybko odgonił je i zamknął na posesji przechodzący sąsiad. Mężczyzna także wezwał pomoc.

 

Psy, które pogryzły dziecko, to mastify tybetańskie. Ta rasa może osiągać do 70 cm wysokości i ważyć nawet 60 kg. Zwierzęta znajdowały się na ogrodzonej posesji, której właściciele prowadzą hodowlę tej rasy. Ogrodzenie jest stabilne, ale możliwe, że psy wyszły przez uchyloną furtkę.


W tej chwili funkcjonariusze z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Tczewie prowadzą dochodzenie epizootyczne, które ma wykluczyć choroby zakaźne. Wstępnie ustalono, że psy były szczepione przeciwko wściekliźnie.


Właściciel psów, który nie chce upubliczniać wizerunku, powiedział Polsat News, że jest zaskoczony sytuacją, bo psy były spokojne, a dzieci z okolicznych domów wielokrotnie podchodziły do nich i je głaskały.


Wczoraj przesłuchana została właścicielka psów. Prawdopodobnie dzisiaj zostanie przesłuchany drugi z właścicieli hodowli. Cała dokumentacja ma trafić do prokuratury, a ewentualne dochodzenie będzie prowadzone pod kątem spowodowania zagrożenia życia i zdrowia.

 

Polsat News