- Jeśli chodzi o Rosję, to nie widzimy teraz żadnego bezpośredniego zagrożenia dla któregoś z członków NATO, w tym krajów położonych na wschodniej flance" - powiedział Stoltenberg podczas wystąpienia w waszyngtońskim think tanku Atlantic Council.

 

- To, co widzimy - dodał - to coraz bardziej stanowcza Rosja, która jest odpowiedzialna za agresywne działania na Ukrainie i jest chętna do użycia siły wojskowej. Nie tylko gotowa do inwestycji w swe zdolności wojskowe, ale też do ich użycia, by zastraszać sąsiadów czy zmieniać granice w Europie.

 

Przyznał, że te działania Rosji są niepokojące, ale ocenił, że NATO odpowiednio na nie reaguje, "wzmacniając swą wspólną obronę najbardziej od czasu zakończenia zimnej wojny". Przypomniał, że jeszcze niedawno NATO nie miało sił na swej wschodniej flance, a obecnie przebywają tam siły rotacyjne; NATO wzmocniło też swą gotowość do szybkiego wysłania do Europy Wschodniej większych sił, jeśli zajdzie taka konieczność.

 

 

Bezpiecznie dzięki temu, że NATO jest na wschodniej flance

 

- Zapewniamy, że kraje bałtyckie i wszystkie kraje członkowskie NATO, są bezpieczne, dzięki temu, że NATO tam (na wschodniej flance) jest - dodał.

 

Zastrzegł jednocześnie, że NATO "nie szuka konfrontacji" i będzie "unikać nowej zimnej wojny" z Rosją, a także jest zainteresowane "bardziej konstruktywna współpracą" z tym krajem. Ale podkreślił, że NATO musi być silne, by być w stanie ustalić podstawy dla politycznej współpracy z Rosją.

 

- Nie ma sprzeczności między silną obroną a politycznym dialogiem. Długoterminowo Rosja musi zrozumieć, że ma więcej do wygrania ze współpracy z NATO niż z konfrontacji z nami - zaznaczył.

 

Przypomniał, że od czasu aneksji ukraińskiego Krymu przez Rosję w 2014 roku NATO odbyły się dwa posiedzenia Rady NATO-Rosja. - Zawieszono praktyczną współpracę, ale dialog został utrzymany - powiedział. Obecnie trwają rozmowy z Moskwą, by ustalić program nowego posiedzenia Rady NATO-Rosja.

 

- Mam nadzieję, że się porozumiemy i zwołamy to spotkanie. Dla mnie dialog nie jest wyrazem słabości, ale siły - zaznaczył.

 

Pytany, czy na szczycie Sojuszu w lipcu w Warszawie zapadną decyzje ws. dalszego wzmacnianie wschodniej flanki NATO, Stoltenberg przypomniał, że już w lutym ministrowie obrony państw NATO zdecydowali, że to wzmocnienie nastąpi "w krajach bałtyckich i Polsce i może także w Rumunii i Bułgarii".

 

- Dokładnie w jakiej skali, to nie zostało jeszcze ustalone. Pracujemy nad tym. Ale naszym celem jest wielonarodowa siła, która będzie bardzo jasnym sygnałem, że atak na jeden kraj bałtycki czy jeden kraj członkowski NATO, wywoła odpowiedź całego Sojuszu - powiedział sekretarz generalny NATO.

 

PAP