Profesor sztuk teatralnych, aktor, który na swoim koncie ma role u Andrzeja Wajdy i Krzysztofa Kieślowskiego, ostatnio rzadko pokazywał się publicznie. Po tym, gdy w lipcu 2014 roku doznał udaru mózgu, skazany był na przerwę w pracy zawodowej.

 

Jego powrót zwiastował co prawda krótki występ w krakowskim Teatrze STU w grudniu 2015 roku z okazji jubileuszu sztuki "Hamlet", jednak wieść o tym, że Globisz, w pełnym wymiarze wróci na deski Teatru Starego, z którym zawodowo związany jest od 1981 roku, przez długi czas utrzymywana była w tajemnicy.

 

Dziś już wiadomo, że wystąpi w sobotę u boku m.in. Jana Peszka, Ewy Kaim, Zygmunta Józefczaka i  Krzysztofa Zawadzkiego, Krzysztof w sztuce reżyserowanej przez Pawła Miśkiewicza.

 

"Walczy o prawo do głosu"

 

- Zaprosiliśmy Krzysztofa Globisza z pełną świadomością, że jego obecna kondycja zasadniczo wpływa na jego wypowiedź sceniczną, ale przecież to dalej jest ten sam aktor, którego znamy z wielkich ról na tej scenie. Tylko jego rodzaj ekspresji się zmienił. Jego technika i sztuka aktorska są z pewnością ograniczone, ale ze względu na osobiste doświadczenie, kto wie, czy nie nabrały siły i głębi. Musi sam ze sobą zmagać się w mowie i ekspresji, zatem też walczy o prawo do głosu - powiedział reżyser.

 

Jak relacjonował "Dziennik Polski", pojawienie się aktora na próbach wzbudziło spory entuzjazm zespołu. - Powraca, to prawda. I jest w tym wspaniały - powiedziała grająca w spektaklu Jaśmina Polak. - Kiedy Krzysiek przyszedł na próby, wszyscy oszaleli wręcz ze szczęścia. Myślę, że komuś z zewnątrz trudno wyobrazić sobie, jak dużo siły daje nam jego obecność - dodała aktorka.

 

Dziennik Polski, e-teatr.pl