Prezes Rzepliński na początku rozprawy ws. przepisów o uprawnieniach komisarzy wyborczych odczytał fragment pisma prokuratora generalnego, które w środę rano wpłynęło do TK. "Zmuszony jestem poinformować, że prokurator generalny nie może uczestniczyć w tego rodzaju działaniach TK" - głosiło to pismo. Dodano w nim, że także przedstawienie pisemnego stanowiska "mogłoby być odebrane jako akceptacja" takich działań TK.

 

"W związku z nadsyłanymi zawiadomieniami o rozpoznaniu spraw przez TK w sprawach nieznanych ustawie i z pominięciem ustawowych regulacji dotyczących wyznaczania terminów rozpraw i posiedzeń, na których powinny być rozpoznawane sprawy zawisłe przed TK, zmuszony jestem poinformować, że Prokurator Generalny nie może uczestniczyć w tego rodzaju działaniach Trybunału. Oznacza to również niemożność przedstawienia pisemnych stanowisk w sprawach podlegających rozpoznaniu przez Trybunał Konstytucyjmy, gdyż przedstawiane owych stanowisk w zaistniałej sytuacji mogłoby zostać odebrane, choćby przez opinię publiczną, jako akceptacja ze strony Prokuratora Generalnego do działań sprzecznych z ustawa o Trybunale Konstytucyjnym, a w konsekwencji także z Konstytucją, która w artykule 197 jednoznacznie przesądza że Trybunał może działać tylko w trybie określonych ustawą" - głosił fragment pisma odczytany przez Rzeplińskiego.

 

Treść całego listu została zamieszczona na stronach internetowych Trybunału Konstytucyjnego.  

 

Rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości wyjaśniał, że jest to "klasyczne pismo procesowe, w którym Prokurator Generalny przedstawił stanowisko wobec działań Trybunału Konstytucyjnego".

 

polstanews.pl, fot: PAP/Marcin Obara