16 lutego wdowa po gen. Kiszczaku zgłosiła się do IPN z zamiarem sprzedaży dokumentów męża. Prokuratorzy IPN dokonali przeszukania w domu zmarłego generała i przejęli sześć pakietów dokumentów, w tym teczkę personalną i pracy tajnego współracownika o pseudonimie "Bolek". Oskarżenia ws. kontaktów byłego prezydenta Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL i tego, że był on TW "Bolkiem" pojawiły się wiele lat temu.

 

Wałęsa wielokrotnie temu zaprzeczał. Podtrzymuje, że dokumenty znalezione w domu generała Kiszczaka są fałszerstwem sporządzonym na podstawie jego zeznań i materiałów wykradzionych podczas rewizji.

 

Śledztwo IPN

 

25 lutego IPN poinformował, że w związku z wypowiedziami Wałęsy, iż dokumenty dotyczace TW "Bolka" zostały sfałszowane, wszczęto śledztwo w sprawie przestępstwa polegającego na ewentualnym poświadczeniu nieprawdy przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. W ramach śledztwa dokumenty zostaną poddane specjalistycznym ekspertyzom, w tym badaniom pisma ręcznego.

 

Obejrzenie dokumentów przez Wałęsę to element tego śledztwa. Jeśli b. prezydent podtrzyma opinię o sfałszowaniu, IPN zleci procedury grafologiczne.

 

W 2000 r. Sąd Lustracyjny orzekł, że Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, iż nie był agentem służb PRL. Sąd uznał wówczas, że SB fałszowała akta dotyczące Wałęsy i nie ma - oprócz wypisu z rejestru SB - jakiegokolwiek dowodu, który potwierdzałby fakt współpracy Wałęsy jako TW "Bolek".

 

polsatnews.pl, PAP