Trzecie miejsce zajęła Japonka Masako Ishida - strata 1.17,3.

To był ostatni w tym sezonie maraton zaliczany do cyklu Ski Classics. Wcześniej podopieczna trenera Aleksandra Wierietielnego była trzecia w Livigno (La Sgambeda), dziewiąta w St. Moritz (La Diagonela), szósta w Cavalese (Marcialonga) i druga w Lillehammer (Birkebeinerrennet).

 

Sezon daleki od ideału

 

- To zwycięstwo dużo dla mnie znaczy, bo sezon daleki był od ideału. Trasa była wymagająca, na zjazdach w górach najadłam się trochę strachu. Na podbiegach czułam się jednak mocna i wiedziałam, że muszę zaatakować Serainę na finałowym podbiegu - powiedziała na mecie narciarka z Kasiny Wielkiej.

 

- W przyszłym sezonie są mistrzostwa świata, a w Pucharze Świata ważne dla mnie będą konkurencje rozgrywane techniką klasyczną. W maratonach też wystartuję, ale na pewno nie aż w tylu - dodała.

 

Kowalczyk w tego typu zawodach zadebiutowała w marcu ubiegłego roku, w rozgrywanym w Szwecji Biegu Wazów - najstarszym i najdłuższym maratonie. 90-kilometrową trasę pokonała najszybciej spośród pań, a 71. miejsce w kategorii open jest najlepszym w historii osiągniętym przez kobietę.

 

PAP