Według agencji Reutera, która powołuje się na źródło w siłach bezpieczeństwa, w minibusie przewożącym policyjne siły specjalne podłożono bombę. Wśród rannych są policjanci i cywile.

 

Według lokalnych władz eksplodował samochód pułapka, a ładunki wybuchowe zdetonowano zdalnie.

 

 

Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan potępił zamach bombowy. - Atak po raz kolejny pokazuje wstrętne oblicze terroryzmu - oświadczył Erdogan w przemówieniu wygłoszonym w amerykańskim think tanku Brookings Institute. Szef tureckiego państwa przebywa w Waszyngtonie, gdzie w czwartek rozpoczyna się szczyt na temat bezpieczeństwa nuklearnego.

 

- Nasze siły bezpieczeństwa są zdeterminowane, by położyć kres terroryzmowi - zapewnił Erdogan. Dodał, że bojownicy, którzy dokonali czwartkowego zamachu, są "osaczeni".

 

Niespokojny rejon

 

Od grudnia ub.r. w niektórych dzielnicach Diyarbakir dochodzi do walk między siłami bezpieczeństwa a młodymi zwolennikami Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Jedną z części miasta najbardziej dotkniętych starciami jest historyczna dzielnica Sur, otoczona przez mury wpisane na listęświatowego dziedzictwa UNESCO.

 

Diyarbakir to największe miasto na kurdyjskim południowym wschodzie Turcji. W regionie jest niespokojnie od lipca ub.r., gdy załamał się rozejm między rządem a bojownikami Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Według rządu od tego czasu zabito tysiące bojowników PKK. Zginęło też ponad 350 członków sił bezpieczeństwa.

 

W licznych miastach i miejscowościach obowiązywała lub obecnie obowiązuje godzina policyjna.

 

 

PAP