Na każdym poziomie będzie tworzony ranking klubów, oparty na liczbie wychowanków i młodzieżowców (do 21. roku życia), liczbie rozegranych przez nich minut i rodzaju rozgrywek, w których wystąpią. Zespół ekstraklasy, który będzie mógł pochwalić się największym współczynnikiem, otrzyma 1,4 mln zł nagrody. Drużyna z drugiego miejsca dostanie milion, a z trzeciego - 600 tysięcy zł.

 

W 1. i 2. lidze premie otrzyma po pięć klubów. Za pierwsze miejsce będzie to odpowiednio 1,3 mln i 750 tysięcy zł.

 

270 minut na boisku

 

- Żeby młodzieżowiec lub wychowanek mógł być zarejestrowany w systemie Pro Junior System, musi rozegrać w ciągu sezonu co najmniej 270 minut oraz pięć meczów. Kluby, które zostaną zdegradowane z rozgrywek, nie będą uwzględniane w nagrodach finansowych. Klasyfikacja będzie prowadzona na bieżąco i udostępniana klubom - wyjaśnił prezes PZPN Zbigniew Boniek.

 

Dodał, że w Ekstraklasie nagradzane będą tylko trzy kluby, ponieważ ich podstawowym zadaniem jest walka na arenie międzynarodowej, a promowanie juniorów to funkcja drugorzędna.

 

Lepiej postawić na wychowanka niż zgranego zawodnika

 

Według wyliczeń na sezon 2014/15 pierwszy w klasyfikacji - ze zdecydowaną przewagą - był Lech Poznań, który wywalczył tytuł mistrza Polski. Kolejne miejsca zajęły Pogoń Szczecin i Jagiellonia Białystok. Legia Warszawa była 11.

 

- Czy granie juniorami, dobrą, zdolną młodzieżą, to jest osłabianie własnego zespołu? Czasami efekty szkoleniowe i wynikowe są lepsze niż w przypadku posiłkowania się zawodnikami, którzy być może w futbolu nie chcą już nic osiągnąć, ale jeszcze chcieliby w piłkę pograć. Uważamy, że jest to ważny krok w celu promowania naszych zawodników - podkreślił Boniek.

 

Na środowej konferencji PZPN zaprezentowano także projekt "Narodowy model gry", czyli instrukcję, która ma służyć trenerom przy pracy z podopiecznymi. Podręcznik pod tym samym tytułem zawiera wskazówki dotyczące taktyki oraz sposobu przekazywania wiedzy. Koordynatorem programu jest selekcjoner reprezentacji do lat 21 Marcin Dorna.

 

PAP