Zawiadomienie Centralnego Biura Śledczego Policji do prokuratury dotyczy pomówienia funkcjonariuszy o nakłanianie do składania fałszywych zeznań, jak również kierowania przez policjantów gróźb.

 

- Mężczyzna ten (Lassota - przyp. red.) zgłosił się dobrowolnie do organów ścigania. Miał na własną prośbę przyznaną policyjną ochronę, bowiem obawiał się o własne życie ze względu na charakter sprawy, w której składał wyjaśnienia - powiedziała Agnieszka Hamelusz z CBŚP.

 

- Również na własną prośbę z tej ochrony po 11 dniach zrezygnował. Podczas licznych czynności procesowych, w których uczestniczył - przede wszystkim były to czynności w prokuraturze - nigdy nie poinformował organów ścigania o rzekomym zastraszaniu go przez policjantów z CBŚP, jak również nakłanianiu go do składania określonych wyjaśnień - dodała.

 

Lassota: byłem straszony różnymi czarnymi scenariuszami

 

Kelner pytany w czwartek o wersję jego zeznań, która przedostała się do mediów stwierdził, że "był do niej przymuszony". Lassota twierdzi że funkcjonariusze mieli "przedstawić mu wersję, która miała być najwygodniejsza", a Lassota miał zostać do niej "niejako przymuszony".

 

- Policjanci zastraszali mnie, pokazując mi osoby, wizerunki osób, które miały wykonać na mnie wyrok śmierci, ponieważ byłem straszony przez nich prywatnym zabójcą, byłem straszony różnymi czarnymi scenariuszami - przyznał.

 

"Afera taśmowa" wybuchła w czerwcu 2014 roku. Ujawniono wówczas w tygodniku "Wprost" szczegóły rozmów polityków, w większości z Platformy Obywatelskiej. Konsekwencje dotknęły jedynie szefa MSWiA Bartłomieja Sienkiewicza, który podał się do dymisji. Kelnerzy m.in w restauracji Sowa i Przyjaciele nagrali ministrów MSWiA, MSZ i szefa NBP.

 

rmf24.pl, polsatnews.pl