Informację o odnalezieniu zaginionego w sylwestrową noc Tomasza z Sukowa podał polskojęzyczny portal fakty.nl, powołując się na dziennik "De Telegraaf" i portal AD.nl. Mężczyznę wyłowiono w godzinach porannych w rejonie Rijnhaven w Rotterdamie. Według holenderskich mediów, funkcjonariuszom na razie nie udało się ustalić okoliczności zaginięcia i śmierci 20-latka.

 

Tomasz z Sukowa koło ostatni raz widziany był niedaleko białego mostu Erasmusbrug w Rotterdamie, gdzie spędzał Sylwestra wspólnie z grupą znajomych. Jego nieobecność stwierdzono 10 minut po północy podczas pokazu fajerwerków. Od tego czasu nie można się było do niego dodzwonić.

 

Zgłosili się świadkowie

 

Bliscy zaginionego próbowali na własną rękę szukać jakichkolwiek śladów i pojechali do Holandii.

 

W sprawie pojawiło się dwóch świadków. Polka, która zgłosiła się na policję, stwierdziła, że widziała podobnego mężczyznę w Rotterdamie na ul. Mijnsherenlaan. Zeznała, że był zakrwawiony, miał rozbitą głowę i prowadziło go pod ręce dwóch mężczyzn. Z kolei inna kobieta, również Polka, powiedziała, że mogła widzieć 20-latka 1 stycznia w Dordrecht, 30 km od Rotterdamu. Rodzina mężczyzny zgłosiła podejrzenie przestępstwa.

 

Tomasz w Holandii przebywał od pół roku. Wyjechał tam zaraz po zakończeniu technikum w Kielcach. Mężczyzna pracował w magazynie jednej z sieci holenderskich supermarketów.

 

fakty.nl