- Zrozumiałem, że jeśli bomba jest prawdziwa, nie mam nic do stracenia, więc chciałem przyjrzeć się jej z bliska - powiedział w rozmowie z angielskim tabloidem "The Sun" pasażer porwanego samolotu EgyptAir.

 

- Poprosiłem członka załogi, aby mu przetłumaczył moje słowa. Zapytałem go, czy mogę sobie zrobić z nim zdjęcie. Zgodził się, więc stanąłem obok niego i uśmiechnąłem się do aparatu - relacjonował.

 

Szkot przyznał też, że po przyjrzeniu się pasowi z materiałami wybuchowymi porywacza uznał, że jest on nieprawdziwy.

 

"Trzeba być trochę psychicznym"

 

Inne brytyjskie media dotarły do znajomych Innesa. W rozmowie z "Daily Mail" współlokator 26-latka Chris Tundogan przyznał, że Innes nie boi się niczego. - Trzeba być trochę psychicznym, ale wydaje mi się, że taki jest właśnie Ben - dodał. Z kolei jego przyjaciel w rozmowie z "The Telegraph" uznał, że akcja była "całkowicie w jego stylu".

 

 

iBomba

 

Innes miał rację - egipski resort lotnictwa cywilnego poinformował, że pas szahida, który miał na sobie  porywacz samolotu, nie był prawdziwy.

 

Jak przekazały zachodnie media, okazało się, że ładunek wybuchowy imitowały... etui na iPhone'y.

 

Porwany samolot

 

We wtorkowy poranek samolot egipskich linii lotniczych EgyptAir lecący z Aleksandrii do Kairu został porwany przez jednego z pasażerów, który sterroryzował załogę urządzeniem przypominającym pas z materiałami wybuchowymi i zmusił załogę do lotu na Cypr.

 

Po kilku godzinach negocjacji na lotnisku terrorysta poddał się i został aresztowany.

 

MSZ Cypru poinformowało, że porywacz to obywatel Egiptu Seif Eldin Mustafa. Resort dodał, że mężczyzna jest niestabilny psychicznie.

 

W czwartek cypryjski sąd nakazał zatrzymanie Egipcjaninana osiem dni. Prokurator Andreas Lambrianou powiedział, że mężczyźnie, postawiono m.in. zarzuty porwania samolotu, uprowadzenia ludzi i grożenia przemocą.

 

The Sun, The Telegraph, Daily Mail, polsatnews.pl