Do wybuchu doszło w rejonie parkingu przed parkiem Gulshan-e-Iqbal, zaledwie kilka metrów od dziecięcych huśtawek. Park ten w niedzielny wielkanocny wieczór był pełen ludzi.

 

Większość rannych to kobiety i dzieci. Nie jest jasne, czy celem ataku była niewielka mniejszość chrześcijańska w głównie muzułmańskim kraju, jakim jest Pakistan - poinformowała policja.

 

Później do ataku przyznała się talibska frakcja Jamaat-ul-Ahrar. Jej rzecznik oświadczył, że celem zamachu byli chrześcijanie. Zapowiedział kolejne ataki. Dzisiejszy akt terroru ma być wiadomością dla premiera kraju Nawaza Sharifa, że islamscy bojówkarze "weszli do Lahore". Sharif pochodzi z Lahore.

 

Świadkowie wybuchu mówili, że gdy opadł kurz po eksplozji widzieli części ciał porozrzucane w całej okolicy. - Gdy doszło do wybuchu płomienie ognia były tak wysokie, że sięgnęły wyżej niż drzewa, a w powietrzu latały ciała ofiar - powiedział Hasan Imran, 30-letni mieszkaniec miasta, który wybrał się do parku na spacer.

 

Zabrakło karetek i miejsc w kostnicach

 

Na nagraniach wykonanych przez media po wybuchu widać płaczące i wołające o pomoc dzieci i kobiety oraz służby ratownicze, policjantów i przypadkowe osoby, których przenoszą rannych do karetek i prywatnych samochodów.

 

Rannych transportowano również taksówkami i zmotoryzowanymi rikszami, bo zabrakło karetek pogotowia.

 

Setki mieszkańców Lahore pojawiło się przed lokalnym szpitalem, by oddać krew, która może pomóc ofiarom zamachu. Według pakistańskich stacji telewizyjnych w kostnicach zabrakło miejsca na ciała i wiele z nich jest trzymanych na oddziałach szpitalnych.

 

Władze prowincji Pendżab zamknęły wszystkie parki publiczne i ogłosiły trzydniową żałobę.

 

 

 

Pakistan, zamieszkany przez 190 mln ludzi, jest nękany rebeliami talibów, działalnością gangów i przemocą na tle wyznaniowym. Pendżab jest największą i najbogatszą prowincją kraju.

 

Tradycyjnie był też najspokojniejszą prowincją Pakistanu. Ze stolicy Pendżabu, Lahore, pochodzi premier Pakistanu Nawaz Sharif. Jego przeciwnicy oskarżają go o tolerowanie bojowników w zamian za pokój w prowincji. Premier oczywiście zdecydowanie odrzuca te oskarżenia.

 

W zamachu zginął minister

 

W 2014 roku Pakistan rozpoczął ofensywę przeciwko talibom i sprzymierzonym z nimi bojownikami w Waziristanie Północnym, starając się wygnać ich z bezpiecznych górskich kryjówek, z których dżihadyści przeprowadzali ataki w Pakistanie i Afganistanie po drugiej stronie granicy.

 

W zeszłym roku zginął cieszący się popularnością minister w prowincjonalnych władzach Pendżabu oraz co najmniej osiem osób w wybuchu bomby, który zniszczył jego dom.

 

PAP, Reuters