Ekranizacja opowiadania z "Dzienników gwiazdowych" ma być krótkometrażowym, 30-minutowym filmem, w którym zagra tylko jeden aktor.

 

Studenci łódzkiej filmówki próbują na swoje przedsięwzięcie zebrać pieniądze na portalu crowdfundingowym. Dokładnie wyjaśniają, na co przeznaczą konkretne kwoty. Zaczynają od 7 tys. zł, kończą na 7 mln zł, za które, jak sami żartują, "mogliby już polecieć w kosmos".

 

Liczą na fanów


- Jesteśmy w stanie zrobić to za 70 tys. Za te pieniądze nie byłaby to jakość, jakiej byśmy chcieli, ale to dopiero początek – wyjaśnił w rozmowie z Joanną Górską kierownik produkcji Patryk Sielecki. - Operujemy w studiu greenboxowym (studio z jednolitym tłem. Efekty w filmie nakładane są dopiero w postprodukcji - red.), więc koszta maleją - dodał.


- Wszystko zależy od tego, w którą stronę pójdzie zbiórka. Jeśli fani Lema odezwą się do nas, że "chcemy ten film i nie chcemy, żeby to był kolejny film fanowski, albo amatorski, chcemy czegoś naprawdę profesjonalnego", to my jesteśmy przekonani, że sponsorzy się do nas zgłoszą – tłumaczył Siuda.


- Czekamy na pewne fundusze regionalne, z Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej, ewentualnie ministerstwa kultury i jeśli zbierzemy te środki w całość, to mamy nadzieję, że uda nam się zebrać to minimum produkcyjne - dodał.

 

"Producenci zagraniczni się nie boją"

 

"Podróż siódma" to przewrotne opowiadanie dotyczące zawiłości czasowych, spotkania człowieka z samym sobą. - Chcielibyśmy bardzo rozpocząć taki trend, który będzie skłaniał młodych twórców, żeby sięgać po inne gatunki, a nie tylko utarte w Polsce filmy - podkreślili twórcy ekranizacji.


"Akcja toczy się w przestrzeni kosmicznej, gdzie Ijon Tichy, podróżując swoim statkiem napotyka wiry czasoprzestrzenne. Na domiar złego pojazd uległ awarii, po której bohater utracił kontrolę nad sterami. Po tajemniczych turbulencjach zaczynają dziać się wokół niego bardzo dziwne rzeczy. Odkrywa że nie jest tu sam" - przybliżają fabułę twórcy.


27 marca mija 10 lat od śmierci Stanisława Lema.

 

"Twórczość Stanisława Lema wielu wydaje się trudna w odbiorze, przez co nie cieszy się takim zainteresowaniem, na jakie w rzeczywistości zasługuje. Ekranizacja pełni rolę pośrednika między tekstem literackim, a jego zrozumieniem. Wizualizuje przekaz i zachęca do lektury. Po Lema nie boją się sięgać producenci zagraniczni, popularyzując tym samym najważniejszego polskiego twórcę Science-Fiction w Europie i na świecie" - napisali twórcy filmu  na portalu, na którym starają się o fundusze.

 

 

Polsat News, PolakPotrafi.pl