Wywiad "Czy Polska zmierza w kierunku autorytaryzmu? Jej nowy prezydent wyjaśnia" opublikowany został w piątek. Rozmowę przeprowadzono w związku z wizytą Dudy w USA pod koniec marca. Prezydent weźmie udział w IV Szczycie Bezpieczeństwa Nuklearnego w Waszyngtonie.


"Niezależność TK nie została naruszona"


Pytany, dlaczego nie przyjął ślubowania od trzech sędziów, których wybór Trybunał Konstytucyjny uznał za ważny, prezydent stwierdza, że "odpowiedź jest prosta" i że "nowy parlament przyjął uchwałę unieważniającą wybór pięciu sędziów wyznaczonych przez poprzedni rząd".


Andrzej Duda podkreśla, że "zgodnie z polską konstytucją TK nie jest upoważniony do oceniania uchwał, na podstawie których mianowani są sędziowie". Gdy dziennikarka przypomina, że parlament zawetował mianowanie sędziów wybranych przez poprzednie władze, nie czekając na orzeczenie TK, prezydent zaznacza, że "była to decyzja polskiego parlamentu", a "nikt nie ma kompetencji, by wstrzymać jego pracę".


Według Dudy "niezależność TK nie została naruszona". Gdy dziennikarka stwierdziła, że wiele osób na Zachodzie obawia się, iż Polska oddala się od demokratycznych standardów, prezydent odpowiedział, że "gdyby opinia publiczna w Zachodniej Europie i Stanach Zjednoczonych miała dostęp do wiarygodnych informacji dotyczących tego, jak obecna opozycja w ubiegłym roku próbowała przejąć na własność TK, istota tego sporu w Polsce byłaby jasna".


"Każdy rząd wprowadza zmiany w mediach publicznych"


Na pytanie, dlaczego parlament zwykłą większością głosów może zmieniać funkcjonowanie innej niezależnej władzy, prezydent odpowiedział, że powodem jest to, iż za poprzednich rządzących "doszło do głębokiego złamania zasad demokratycznych" i prób "przejęcia na własność TK".


Dziennikarka zauważyła, że obecny rząd "praktycznie przejął media publiczne", na co Duda powiedział, że jego zdaniem "sytuacja nie jest wyjątkowa, gdyż po każdych wyborach nowy rząd wprowadza zmiany w mediach publicznych". - Ludzie, którzy pracowali w mediach publicznych za poprzedniego rządu, byli mianowani przez poprzednie władze – dodał.


"Biorę odpowiedzialność za wszystkie decyzje, które podejmuję"


Z kolei pytany o połączenie funkcji niezależnego prokuratora i ministra sprawiedliwości, Duda przypomniał, że "takie rozwiązanie wprowadzono w Polsce po 1989 roku, gdy zrzucaliśmy więzy komunizmu". - To się wiąże z odpowiedzialnością rządu za sytuację w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego i za porządek publiczny" – tłumaczył.


Prezydent pytany o relacje z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, powiedział: - Ludzie, którzy krytykowali mnie jako kandydata na prezydenta, wciąż będą mówić, że nie jestem niezależnym prezydentem. Ale dzisiaj jestem prezydentem RP. I biorę odpowiedzialność za wszelkie decyzje, które podejmuję - powiedział.


Na pytanie, czy Kaczyński "jest najpotężniejszym człowiekiem w Polsce", prezydent odpowiedział, że "jest on przywódcą partii, która dzisiaj ma większość w polskim parlamencie". - Jednak to Andrzej Duda jest prezydentem, a Beata Szydło premierem. Wierzę, że zarówno ja jak i pani premier czujemy osobistą odpowiedzialność za problemy, z jakimi mamy do czynienia i za nasze decyzje - dodaje.


"NATO powinno wzmocnić obecność w tej części Europy"


Dziennikarka "WP" zapytała Dudę, czy obawia się Rosji. Prezydent odpowiedział, że bez wątpienia na Ukrainie Moskwa złamała międzynarodowe prawo. - Naruszona została integralność terytorialna kraju. Trudno jest nie martwić się tą sytuacją. Rosja wielokrotnie w ciągu ostatnich lat łamała międzynarodowe prawo, od Gruzji, po Ukrainę i Syrię. To wszystko wzbudza oczywistą niepewność. Dlatego wierzę, że NATO powinno pokazać, że odpowie na obecną sytuację - podkreślił.


Zdaniem polskiego prezydenta "NATO powinno wzmocnić swój potencjał obronny w tej części Europy do takiego stopnia, by sprawić, że będzie absolutnie jasne, iż nie opłaca się atakować żadnego kraju członkowskiego", a "tylko zwiększona obecność NATO w Europie Środkowej i Wschodniej może zapewnić prawdziwe odstraszanie".


Pytany o to, czy USA powinny mieć w Polsce swoją bazę, Duda odpowiedział, że chciałby "znacznego wzrostu obecności amerykańskich żołnierzy na naszym terytorium".


"Wciąż jest wiele do wyjaśnienia"


Dziennikarka porusza też temat katastrofy smoleńskiej. Pytany, czy jego zdaniem w kwietniu 2010 r. doszło do zamachu, prezydent stwierdza, że "dotychczas nie wszystkie dowody zostały ocenione, co uniemożliwia rzetelne zbadanie tej sprawy i przynajmniej spróbowanie dotarcia do prawdy".


- Rejestratory lotu i wrak samolotu nie zostały w wiarygodny sposób zbadane przez polskich naukowców. Normalna procedura w takich sprawach polega na tym, by spróbować zrekonstruować wrak samolotu, w celu podjęcia prób ustalenia przyczyn wypadku. W tym konkretnym przypadku nie zostało to zrobione. Wciąż jest wiele do wyjaśnienia - uważa Duda.


"Polska nigdy nie odmawiała pomocy"


Pytany o kwestie dotyczące uchodźców, prezydent zaznaczył, że "dzisiaj naszym podstawowym obowiązkiem jest pomoc" uciekinierom z Syrii, "by upewnić się, że do ich kraju wróci pokój". - Polska nigdy nie odmawiała pomocy i jeśli ktokolwiek jej potrzebuje, tak zrobimy - dodał.


W związku z nadchodzącą wizytą w USA dziennikarka zapytała Dudę o stosunki jego kraju ze Stanami Zjednoczonymi. - USA to wspaniały kraj i wielki sojusznik Polski. Chciałbym się upewnić, że współpraca między Polską a USA jest tak dobra jak to możliwe - zaznacza prezydent.

 

PAP