Według ustaleń prokuratury mężczyźni działali w grupie przestępczej głównie na terenie woj. świętokrzyskiego, łódzkiego i lubuskiego. 40-latek i dwóch 22-latków zostali zatrzymani przez policję pod koniec 2014 r., a krótko potem - aresztowani przez sąd.

 

Porwana i bita. Miała zostać prostytutką

 

Działalność grupy wyszła na jaw po tym, gdy w nocy 30 listopada 2014 r. do szpitala w Skarżysku -Kamiennej przywieziono ranną 33-latkę. Wcześniej zatrzymała ona samochód przy drodze krajowej z Kielc do Piotrkowa Trybunalskiego - jego kierowca widząc przestraszoną kobietę powiadomił policję i pogotowie ratunkowe. Jak się okazało, kobieta była ofiarą pobicia przez stręczycieli.

 

40-letniemu liderowi grupy postawiono trzy zarzuty. Dwa pierwsze dotyczą jego wcześniejszej konkubiny - obywatelki Bułgarii. Został skazany przez sąd za nakłanianie parterki do prostytucji (stręczycielstwo) i czerpanie z tego korzyści majątkowej (sutenerstwo) oraz znęcanie się nad bliską osobą.

 

Sąd: tłumaczenia oskarżonego niepoważne

 

- Oskarżony nie kwestionował, że pokrzywdzona trudniła się prostytucją, że zawoził ją na miejsce wykonywania tych czynności. Kwestionował jednie to, że czerpał korzyści z uprawiania przez nią prostytucji. Wydaje się, że taka postawa wynika z tego, że oskarżony nie rozumie ujęcia prawnego sformułowania "korzyści z prostytucji" - mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Magdalena Michalewicz

 

Sad przypomniał, że z pieniędzy zyskanych z prostytucji konkubiny, oskarżony płacił za pobyt w hostelu, posiłki, papierosy. Środki te przeznaczył także na zakup samochodów. - W takiej sytuacji zaprzeczanie, że nie odniósł korzyści majątkowej, bo „oszczędzał i mało jadł”, jest niepoważne - dodała sędzia.

 

Zdaniem sądu, logiczne są zeznania kobiety, która opisuje znieważanie jej, bicie i szarpanie przez oskarżonego.

 

"Darzyła go uczuciem i przywiązaniem"

 

- Stosunek oskarżonego do pokrzywdzonej jest trudny do zaakceptowania, bo dostarczała mu środków na życie, można przyjąć, że darzyła go uczuciem i przywiązaniem, a tymczasem oskarżony czerpał korzyść z jej prostytucji, nie potrafił uszanować jej postawy związanej z uczuciami. Nie da się tego w żaden sposób usprawiedliwić względami kulturowymi - podkreśliła sędzia Michalewicz.

 

W związku ze sprawą znalezionej pod Kielcami pobitej Polki, mężczyzna został oskarżony o handel ludźmi. Tego czynu miał się dopuścić wspólnie i w porozumieniu z jednym z oskarżonych 22-latków.

 

Sąd uznał za wiarygodne zeznania poszkodowanej Polki, wobec której stosowano przemoc. Sędzia podkreśliła, że nie ma dostatecznych dowodów, pozwalających pokazać, że jej przejęcie odbyło się odpłatnie, ale dla przestępstwa handlu ludźmi, nie jest konieczne, by doszło do odpłatnej transakcji.

 

Sąd orzekł wobec lidera grupy łączną karę czterech lat i ośmiu miesięcy więzienia oraz przepadek uzyskanej korzyści majątkowej - 40 tys. zł.

 

Drugiego z oskarżonych o handel ludźmi mężczyznę sąd skazał na dwa lata więzienia. Jak mówiła sędzia, jego rola w zdarzeniu była najmniejsza - nie stosował przemocy wobec kobiety i ze względu na jego młody wiek, nadzwyczajnie złagodzono karę (groziły mu 3 lata więzienia).

 

Drugi z 22-latków - syn szefa grupy - usłyszał wyrok roku i czterech miesięcy więzienia - za stosowanie gróźb i sutenerstwo wobec Polki.

 

Prostytutkom zabierali pieniądze, dostawały tylko jedzenie

 

Wobec dwójki skazanych - ojca i syna - oraz 41-letniej Bułgarki, przed kieleckim sądem toczy się też drugi proces, dotyczący wykorzystywania przez tę grupę innej Polki.

 

Jak ustalili śledczy, obcokrajowcy przebywali w Polsce od kilku lat, a w ostatnim czasie przed zatrzymaniem ich działalność polegała na czerpaniu korzyści majątkowych z uprawiania przez inne osoby prostytucji. Oskarżeni wynajmowali mieszkania, gdzie przetrzymywali kobiety, które potem pod przymusem i groźbą pobicia, zawożono na różne trasy w charakterze prostytutek. Zyski im zabierano, otrzymywały jedynie jedzenie.

 

PAP