Rysunek rozpowszechniany przez Francuzów - autorstwa Jean Plantureux (pseudonim Plantu), - przedstawia flagi Francji i Belgii wraz z datami, gdy w obu krajach doszło do krwawych zamachów terrorystycznych: czyli 13 listopada 2015 roku oraz 22 marca 2016 roku.

 

 Coraz więcej osób - już nie tylko Turków - wskazuje w sieci na dysproporcje dotyczące demonstracji poparcia dla ofiar zamachów. "W Europie płaczemy nad każdą ofiarą, podczas gdy po niedawnych zamachach w Turcji (w Ankarze i Stambule), takiego wsparcia nie było" - pisze jeden z użytkowników Facebooka.

 

Komentarze tego typu pojawiają się w ostatnich dniach lawinowo. Także w związku z tym, w sieci opublikowany został przerobiony rysunek Jean Plantureuxa, na którym oprócz zamachów we Francji i Belgii, uwzględnione zostały także te w Turcji.

 

 

Internauci podkreślają m.in., że "po zamachach w Turcji w kolorach jej flagi nie były podświetlane żadne europejskie budynki, media nie promowały haseł świadczących o solidaryzowaniu się z ofiarami ataków, a Facebook nie udostępnił opcji podświetlenia zdjęcia profilowego w kolorach tureckiej flagi".

 

 

 

"To bardzo smutne i rozczarowujące, że Ankara nie otrzymała takiego wsparcia, jak Paryż czy Bruksela" - napisała jedna z internautek.

 

 

 

"Co z Ankarą? Czy ona nie zasługuje na wsparcie?" - pytała internautka publikująca zdjęcia ilustrujące, jakie wsparcie od przedstawicieli europejskich stolic otrzymali mieszkańcy Brukseli.

 

.

 

 .

 

 .

 

What about Ankara and Istanbul? When it turns to Paris and Brussels everyone knows it. Everyone is showing their support to brussels and Paris . We want to stop terrorism BUT WE NEED ALSO EQUALITY!

Opublikowany przez Amira Jundi na 22 marca 2016

 

 

polsatnews.pl