"Terroryści chcą, byśmy się poddali. Nigdy. Po okresie żałoby trzeba zaostrzyć środki do walki z islamizmem" - napisał w serwisie internetowym stacji korespondent niemieckiej telewizji państwowej Deutsche Welle w Brukseli Bernd Riegert.


"Czy nadal możemy akceptować to, że islamscy terroryści kryci są czy nawet ukrywani przez swoich braci w wierze - nie tylko w Molenbeek?" - pytał Riegert i dodał, że "żadna wojna na Bliskim Wschodzie, żadne rzekome wykluczanie czy upokarzanie muzułmanów nie może być uzasadnieniem dla terroru. W każdym razie trzeba z nim bardziej zdecydowanie walczyć".

 

Bez powrotu do Europy


Niemiecki korespondent wyraził wręcz zdanie, że wobec islamistów trzeba zastosować radykalniejsze środki. "Nie może być tak, że musimy przyglądać się bezczynnie, jak zradykalizowani islamiści wracają z Syrii czy Iraku do Europy i tutaj poddawani są jedynie obserwacji - tak, jakby nie popełnili żadnego oczywistego przestępstwa. Ci ludzie, którzy tworzą trzon komórek terrorystycznych w Europie, muszą w momencie wyjazdu tracić swoje obywatelstwo, a tym samym prawo do powrotu do Unii Europejskiej" - stwierdził.

 

Komentator brytyjskiego konserwatywnego dziennika "The Telegraph" Philip Johnston zauważył z kolei, że "Unia Europejska aspiruje do bycia państwem, ale nie radzi sobie z wewnętrznym wrogiem".

 

Jego zdaniem "zamiana brukselskiej dzielnicy Molenbeek w wylęgarnię islamskich radykałów nie była zaskoczeniem dla ludzi w Brukseli". "Ale problem był ignorowany przez kolejne belgijskie rządy" - dodał.

 

Unia: upadający projekt uderzony w duchowe centrum

 

"Jest w tym przerażający symbolizm, że do ataków doszło w administracyjnym i duchowym centrum upadającego projektu politycznego jakim jest UE, dla której możliwość wolnego przekraczania granic przez ludzi jest fundamentalna wartością" - napisał Brytyjczyk.

 

"Le Figaro" podkreślił, że zamach miał miejsce w pobliżu siedzib władz europejskich. "Dżihad uderzył w samo serce Europy" - napisali dziennikarze gazety. Dodali, że reakcja francuskich władz była natychmiastowa - wzmocniono środki  bezpieczeństwa, a na ulice wyprowadzono dodatkowe półtora tysiąca liczby policjantów i żołnierzy do patrolowania dworców, portów lotniczych i morskich, a także elektrowni atomowych i baz wojskowych.

 

Po sieci krążą fałszywe filmy

 

France24.com przestrzegł przed fałszywymi filmami, które mają rzekomo pokazywać zamachy w Brukseli. Portal zauważył, że kilka serwisów informacyjnych opublikowało nagrania, które miały ukazywać zamach w stolicy Belgii, a tymczasem okazało się, że w rzeczywistości przedstawiały zamachy w Moskwie i Mińsku.


Na jednym z filmów zaktualizowano datę i podpis, ale pokazywał on wybuch na lotnisku Domodiedowo pod Moskwą, do którego doszło 24 stycznia 2011 r. Drugi z filmów jest zapisem z monitoringu stacji metra "Oktyabrskaya" w Mińsku, gdzie 11 kwietnia 2011 r. doszło do innego ataku.

 

Z Belgami solidaryzują się arabskie media. Gulf News zamieścił film pokazujący wieżę Burj Khalifa podświetloną w barwach flagi Belgii.

 

  

polsatnews.pl