Ruiz mieszkała w Belgii od dziewięciu lat. Na lotnisku była w towarzystwie swojego męża Belga Christophera Delcambe i dwóch 3-letnich córek, Maureen i Alondrą.


W rozmowie z dziennikiem "New York Times" brat Peruwianki, Fernando Tapia, powiedział, że bliźniaczki tuż przed detonacją ładunku bawiły się i odbiegły od rodziców. - Christopher za nimi poszedł, żeby za daleko się nie oddaliły. W tym momencie doszło do wybuchu. Potem Christopher nie mógł znaleźć Adelmy - opowiadał brat 36-latki.

 

Później, na swoim facebooku Fernando Tapia zamieścił wpis, w którym potwierdził śmierć swojej siostry w zamachach.

 

"Tragedia dotknęła moją rodzinę tego poranka, kiedy na brukselskim lotnisku w zamachu terrorystycznym zginęła moja siostra Adelma Tapia. Nie udało jej się przeżyć dżihadystycznego ataku, którego nigdy nie zrozumiemy" - napisał.

 

 

Fernando Tapia Coral opowiadał dziennikowi o swojej młodszej siostrze.  - Była kucharzem, studiowała marketing. Jej marzeniem było otwarcie w Brukseli restauracji  - powiedział.

 

W rozmowie z "NYT" przyjaciółka ofiary, mieszkająca w Paryżu Sindey Jouany, przyznała: "Razem świętowałyśmy tańcami Dzień Kobiet. To była bardzo aktywna kobieta. Wciąż nie mogę otrząsnąć się z szoku".

 

Mąż kobiety i dwie córki zostali lekko ranni. Jedna z trzylatek nadal przebywa w szpitalu.

 

We wtorkowych zamachach w stolicy Belgii zginęły 34 osoby, a ponad 200 zostało rannych. Władze mówią o czarnym dniu dla kraju. Belgijski rząd zarządził trzydniową żałobę narodową.

 

nytimes.com, peruthisweek.com