Zdjęcie pochodzi z kamer monitoringu w hali odlotów lotniska Zaventem. Tożsamości mężczyzn nie podano. Ci ubrani na czarno są podejrzani o dokonanie samobójczych zamachów. Trzeci, ubrany w białą koszulę, miał im pomagać. Policja wydała za nim list gończy. Prokutator generalny Belgii oświadczył, że widziano jak mężczyzna ucieka z lotniska.

 

Prokurator federalny Frederic Van Leeuv poinformował, że trwają przeszukania w kilku miejscach w Belgii.

 

"Nadejdą mroczne dni"

 

Państwo Islamskie, które przyznało się do zamachu zagroziło kolejnymi atakami. "Obiecujemy sojuszowi krzyżowców wymierzonemu w Państwo Islamskie, że nadejdą dla nich mroczne dni, będące karą za agresję przeciwko Państwu Islamskiemu" - zapowiedzieli dżihadyści w komunikacie za pośrednictwem komunikatora internetowego Telegram.

 

W dwóch zamachach terrorystycznych zginęło 34 ludzi, a ponad 200 zostało rannych. Do zamachów doszło na międzynarodowym lotnisku w Brukseli oraz na stacji metra w pobliżu siedzib instytucji europejskich.

 

Kolejny atak Państwa Islamskiego


Zdaniem ekspertów ds. terroryzmu zamachy były podobne do tych, których dokonano w Paryżu 13 listopada 2015 roku - były skoordynowane, zorganizowane w różnych lokalizacjach w mieście. Zginęło wtedy 130 osób, a ok. 350 zostało rannych.

 

Dżihadyści z Państwa Islamskiego wzięli odpowiedzialność za paryskie zamachy. W opublikowanym dokumencie przyznali, że ataki były "dokładnie zaplanowane". Ostrzegali, że Francja pozostanie jednym z ich głównych celów do momentu, aż jej władze nie zrezygnują z dotychczasowej polityki - pod koniec września Paryż rozpoczął bombardowania sił Państwa Islamskiego w Syrii.

 

Mózg operacji zatrzymany

 

Po czterech miesiącach poszukiwań belgijska policja schwytała w piątek w Brukseli Salaha Abdeslama, uważanego za koordynatora paryskich zamachów. Poza nim zatrzymano jeszcze cztery inne osoby podejrzane o związek z zamachami.

 

PAP, polsatnews.pl