Obie firmy - należąca do Marriott International sieć Starwood Hotels and Resorts oraz Airbnb - otrzymały specjalną zgodę od amerykańskiego Departamentu Skarbu na rozszerzenie swojej oferty o Kubę.

 

Amerykanie wchodzą jednak na kubański rynek pod wieloma warunkami. Hotele, którymi będzie zarządzać firma z USA, należą bowiem  do państwowych kubańskich firm, z których jedna to wojskowy konglomerat.

 

Portal Airbnb jest obecny na Kubie już od zeszłego roku i ma w ofercie ok. 4 tys. miejsc noclegowych. Do tej pory były one dostępne tylko dla Amerykanów, ale przy okazji wizyty Baracka Obamy firma poinformowała, że udostępni swoją ofertę klientom z całego świata.

 

Z kolei już w grudniu amerykańskie linie lotnicze otrzymały zgodę na wznowienie regularnych połączeń z Kubą. Amerykański Departament Stanu tłumaczył wtedy, że chociaż prawo USA zabrania obywatelom tego państwa wylotów na Kubę w celach turystycznych, regularne połączenia są potrzebne ze względów biznesowych. To jedno z dwunastu kryteriów, ktore Amerykanie będą musieli spełniać, aby udać się na Kubę. Inne to np. odwiedziny u rodziny lub wyjazd szkoleniowy.

 

Stosowne porozumienie zostało podpisane w lutym i przewiduje 20 lotów powrotnych dziennie z USA do Hawany i 10 lotów powrotnych dziennie na inne kubańskie lotniska. Na ten moment amerykańskie linie lotnicze walczą o prawo do obsługi tych połączeń.

 

Historyczna wizyta

 

Prezydent USA Barack Obama przybył w niedzielę po południu czasu lokalnego do stolicy Kuby, Hawany. To pierwsza tego typu podróż amerykańskiego przywódcy od 88 lat i kolejny etap ocieplenia na linii Waszyngton-Hawana.

 

theverge.com, PAP