We wtorek do udziału w wiecu zapraszał lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz.

 

- Zapraszamy na plac Trzech Krzyży, pod pomnik Wincentego Witosa, trzykrotnego premiera Rzeczpospolitej, przywódcy ruchu ludowego, najznakomitszego bohatera wsi polskiej. Stajemy razem z rolnikami, mieszkańcami wsi, ale również i miast w obronie polskiej ziemi. Wcześniej broniliśmy jej przed słupami i nielegalną spekulacją; nigdy się nie spodziewaliśmy, że będziemy jej musieli bronić przed bardzo złymi regulacjami proponowanymi przez obecną władzę - powiedział na konferencji w Sejmie szef PSL.


Lider ludowców przekonywał, że projekt ustawy "niebezpiecznie wchodzi w prawo własności, niebezpiecznie dotyka prawa dziedziczenia, zrównując pozycję polskiego rolnika z obcokrajowcami". Mówił, że polski rolnik wie, jak dbać o polską ziemię. - Nie trzeba go tego uczyć, to jest przekazywane z pokolenia na pokolenie, dziwi brak zaufania do polskiej wsi i jej mieszkańców, brakuje zaufania do Polaków - powiedział Kosiniak-Kamysz.


Zaznaczył, że PSL optuje za ochroną polskiej ziemi i że bez nowej ustawy i tak byłaby ona chroniona przed spekulacją.

 

 


"Pozwala na wywłaszczenia"


- Wzywamy wszystkich, żeby w środę o godz. 10.30., przed rozpoczęciem obrad Sejmu, uczestniczyli w wiecu pod pomnikiem Wincentego Witosa, w proteście przeciwko procedowanej obecnie ustawie dotyczącej obrotu ziemią. Ta ustawa pozwala na wywłaszczenia, jest zamachem na własność ziemi - powiedział Andrzej Halicki (PO) na wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie. Jak podkreślił, nie może być tak, żeby to urzędnik decydował, co rolnik może zrobić ze swoją ziemią.


- Jeżeli ta ustawa przejdzie przez Sejm i Senat, natychmiast kierujemy tę ustawę do Trybunału - mówił poseł PO.


"Nie boimy się rozmawiać z ludźmi"


We wtorek do zapowiedzianej przez PSL manifestacji odniosła się także rzecznik klubu PiS Beata Mazurek. - Nie sądzę, żeby przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa nie wyszli do protestujących i nie powiedzieli im, jaka jest istota tej ustawy - powiedziała.


- Nie boimy się rozmawiać z ludźmi. Wielokrotnie, kiedy było trzeba, wychodziliśmy do ludzi. Dalej tak będziemy robić i tłumaczyć - dodała. Mazurek oceniła, że ustawa jest dobra, ponieważ nie pozwala na kupno ziemi metodą na tzw. słupy. - Wystarczy już tego, że ponad 2000 tys. hektarów ziemi jest w rękach obcokrajowców - zaznaczyła.


Ma chronić przed spekulacyjnym wykupem przez cudzoziemców


Sejm nie zgodził się w piątek na odrzucenie w I czytaniu projektu ustawy o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości rolnych Skarbu Państwa. Za odrzuceniem inicjatywy głosowało 186 posłów, przeciw 245, a wstrzymało się 9. Wnioski o odrzucenie złożyły kluby PO, Nowoczesnej i PSL. Ich przedstawiciele przekonywali, że projekt narusza prawo własności i zbyt ingeruje w prywatny obrót ziemią.


Projekt ustawy o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości rolnych Skarbu Państwa przewiduje wstrzymanie sprzedaży nieruchomości albo ich części wchodzących w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa na okres 5 lat od dnia wejścia ustawy w życie.


Projekt, według zamierzeń PiS, ma chronić przed spekulacyjnym wykupem przez cudzoziemców. Ziemia ma służyć głównie produkcji żywności. Zgodnie z projektem nabywcami gruntów mają być zasadniczo tylko rolnicy, wyjątek będą stanowić osoby bliskie zbywcy, jednostki samorządu terytorialnego oraz Skarb Państwa. Zasady te nie będą dotyczyły dziedziczenia.


Nabycie gospodarstwa będzie łączyło się z wymogiem osobistego jego prowadzenia przez 10 lat. Jego zbycie przed upływem tego terminu będzie możliwe na podstawie decyzji sądu, a sprzedaż ziemi lub dzierżawa bez takiej zgody wiązać się będzie z jej odkupem przez ANR.


Wyjątki w ograniczeniach zakupu mają dotyczyć gruntów przeznaczonych na inne cele przewidziane w miejscowym planie zagospodarowania - ziemi położonej w specjalnych strefach ekonomicznych, domów z niezbędnymi gruntami i lokali mieszkalnych; działek do 1 ha.

 

PAP