- Jako sprawujący funkcję rektora od 2008-2015 roku, nie dopełnił obowiązków wynikających z ustawy o szkolnictwie wyższym, polegających m.in. na zapewnieniu bezpieczeństwa na terenie uczelni - powiedział polsatnews.pl Piotr Dunal, zastępca prokuratora rejonowego Bydgoszcz-Północ.

 

Antoni B. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. - Oświadczył, że być może odniesie się do zarzutu, gdy zapozna się z aktami sprawy - dodał prokuratur Dunal. Rektorowi grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.  

 

Wcześniej zarzuty w sprawie usłyszała także 20-letnia przewodnicząca rady samorządu studentów, Ewa Ż. Organizatorka otrzęsin jest podejrzana o sprowadzenie niebezpieczeństwa utraty zdrowia ze skutkiem śmiertelnym. Dodatkowo zarzuca się jej niedopełnienie obowiązków związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa podczas imprezy.  Nie zawiadomiła policji i straży pożarnej o imprezie masowej oraz nie dopilnowała sprawdzenia terenu pod kątem dojazdu służb ratunkowych.

 

Prorektora ds. dydaktycznych i studenckich UTP także usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień poprzez wyrażenie ustnej zgody na przeprowadzenie imprezy "Start Party" bez uprzedniego porozumienia z rektorem lub kolegium rektorskim. Prorektor nie przyznał się do winy i odmówł składania wyjaśnień.  

 

Koszmar na imprezie studenckiej

 

Tragedia wydarzyła się w nocy z 14 na 15 października. W łączniku pomiędzy dwoma budynkami Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego, w których odbywała się impreza, skupiło się wiele osób i w pewnym momencie zaczęły się tratować.

 

Jak wykazała sekcja zwłok, przyczyną śmierci trojga studentów studentów było niedotlenienie wskutek ucisku na klatkę piersiową.

Na studenckich otrzęsinach bawiło się - według ustaleń policji - około 1200 osób. Według władz uczelni, w imprezie łącznie uczestniczyło około tysiąca osób, zaś jednocześnie w budynkach mogło przebywać około 700-800 osób.

 

Gazeta Pomorska, polsatnews.pl