Minister powiedział, że na pozostałych 2/3 terenu będą prowadzone działania z zakresu "inżynierii ekologicznej". - Najpierw będzie zrobiona pełna inwentaryzacja (...), trzeba określić stan każdego z wydzieleń i na podstawie tego stanu zaprojektować działania, które będą zmierzały do tego, żeby odtworzyć, regenerować układ siedlisk priorytetowych - podkreślił minister Szyszko.

 

Obecny na konferencji prasowej wiceminister Andrzej Konieczny wskazał, że w Nadleśnictwie Białowieża doprowadzono do nadmiernego rozmnożenia się kornika drukarza.

 

- Nadleśniczy działając w dobrej wierze i na zasadzie prawa, które go obowiązuje, wyczerpał swoje możliwości prawne w zakresie zwalczania degradacji. W związku z tym przygotował projekt, projekt został zaopiniowany i w tej chwili projekt jest w Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych w Warszawie - mówił. Dodał, że minister go "jeszcze nie widział".

 

Wycinka przez kornika

 

Zamieszanie wokół puszczy wywołał zeszłoroczny aneks do Planu Urządzenia Lasu (PUL) w nadleśnictwie Białowieża, który zakłada zwiększenie pozyskania drewna w tym nadleśnictwie z obecnych 63,4 tys. m3 (na 10 lat) do 188 tys. m3. Leśnicy uzasadniają tę decyzję gradacją kornika drukarza. Jednak środowiska naukowe oraz ekolodzy apelują o pozostawienie puszczańskiej przyrody bez ingerencji człowieka. Obecnie dokument znajduje się w dyrekcji generalnej Lasów Państwowych.

 

W 2015 roku w puszczańskich nadleśnictwach zinwentaryzowano ok. 200 tys. świerków zasiedlonych przez korniki. Łączna masa tego drewna to 260 tys. metrów sześciennych, a rozpad drzewostanów z udziałem świerka, wskutek gradacji korników, nastąpił na łącznej powierzchni ok. 4 tys. ha.

 

Zamarło ponad 3,5 mln m3 drewna

 

Na sobotniej konferencji prasowej w Sejmie, minister Szyszko oświadczył, że w puszczy w ciągu ostatnich lat zamarło ponad 3,5 mln m3 drewna, zaczęły wymierać gatunki i zanikać cenne siedliska.

 

Jak oświadczył, od pewnego czasu zaczęły docierać do resortu niepokojące informacje nt. puszczy "z prasy światowej i polskiej".

 

- Polegały one na tym, że jedna część prasy mówiła, że Polacy chcą wycinać Puszczę Białowieską jako ostatni relikt lasów naturalnych nietkniętych ręką człowieka. Z drugiej strony zaniepokojenie również ze strony KE, że na terenie puszczy zanikają siedliska i gatunki priorytetowe z punktu widzenia Natury 2000. Jako minister środowiska musiałem na to zareagować - powiedział.

 

Degradacja priorytetowych siedlisk

 

Wyjaśnił, że dlatego właśnie zlecił przeprowadzenie inwentaryzacji na terenie puszczy. - Fakt jest faktem. Zamarło ponad 3,5 mln m3 drewna takich gatunków jak sosna, świerk, olsza, jesion, dąb. Jesion zniknął prawie zupełnie. Na setkach hektarów podlegają degradacji siedliska priorytetowe dla UE, jak Świetlista Dąbrowa, grądy, olsy - poinformował.

 

Dziennikarze pytali, czy według ministra puszcza może poradzić sobie bez ingerencji człowieka.

 

- Oczywiście dałaby sobie radę, gdyż puszcza i cała przyroda chroni swoją bioróżnorodność, jak my to nazywamy, katastrofami ekologicznymi. Tam występowały pożary, które trwały 5 miesięcy. Stworzyło to warunki, żeby wchodziły takie gatunki jak brzoza, sosna, to się odnawiało. Przyroda chroni swoją bioróżnorodność za pomocą katastrof ekologicznych, my się staramy je ograniczać (...) Człowiek chroni swoją bioróżnorodność poprzez użytkowanie. Nie jestem przeciwnikiem ochrony ścisłej, wręcz odwrotnie, ale jestem gorącym zwolennikiem, żeby badać, co się z tym dzieje - wyjaśnił.

 

PAP