Właśnie z tego powodu powstała kampania społeczna "Nie chcę być strażakiem", której celem jest walka ze stereotypami i uzmysłowienie pracodawcom, że pracownik niepełnosprawny to pracownik równie wartościowy. Przekonywać do tego ma spot promujący akcję. Wystąpili w nim niepełnosprawni, którzy wcielili się w role strażaków.

 

Gdy w remizie rozlega się dźwięk syren alarmowych, strażacy szykują się do akcji i wyruszają w drogę. A wtedy okazuje się, że niepełnosprawność nie pozwala im wykonywać swojej pracy. Przesłanie jest jedno: niepełnosprawni nie wszędzie mogą pracować, i nawet nie chcą, jednak marzą o tym, by będąc specjalistami w swoich dziedzinach, byli przez pracodawców traktowani, jak ludzie w pełni sprawni.

 

"Nie możemy być strażakami, ale możemy robić inne fajne rzeczy"

 

Kamil Misztal, informatyk który wystąpił w spocie, przyznał, że kiedy przeczytał po raz pierwszy scenariusz filmu, tylko się uśmiechnął. A potem stwierdził, że cieszy się z tego, iż twórcy kampanii chcą zaangażować osoby niepełnosprawne, pokazać problem od strony - jak mówi - komediowej. Jego zdaniem zawarte w filmie sceny, których niepełnosprawni nie mogli zrealizować, najlepiej świadczą o tym jaki mają do siebie dystans.

 

- Nie musimy naszej niepełnosprawności traktować przez całe życie na serio. Na zasadzie: jestem niepełnosprawny, wszystko należy mi się od życia i "musicie o mnie dbać" - powiedział Kamil Misztal.

 

Sebastian Grzywacz, drugi z bohaterów kampanii powiedział: - Nie możemy być strażakami, ale możemy robić inne fajne rzeczy i się w nich spełniać. Jesteśmy pełnoprawnymi członkami społeczeństwa.

 

Praca bez obaw 

 

Kampania fundacji Integracja ma być także zaproszeniem do odwiedzenia portalu Sprawniwpracy.pl, który jest serwisem rekrutacyjnym oraz platformą wymiany wiedzy na temat zatrudniania osób z niepełnosprawnością.

 

Twórcy kampanii uważają bowiem, że kontaktom z osobami z niepełnosprawnością często towarzyszy poczucie lęku, niezręczność czy  odruchowa nadopiekuńczość. A w przypadku pracodawców dochodzą do tego jeszcze obawy związane z efektywnością pracy, kosztami zatrudnienia, biurokracją czy potencjalnymi kontrolami Państwowej Inspekcji Pracy.

 

Zdaniem Piotra Pawłowskiego, założyciela i prezesa Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji oraz Fundacji Integracja w Polsce konieczne jest także rozwiązanie problemów w systemie orzekania o niezdolności do pracy. Pawłowski twierdzi, że system opiera się na założeniu, że osoby z niepełnosprawnością są niezdolne do pracy, a w ich orzeczeniach często widnieje zapis: "częściowo/całkowicie niezdolny do pracy" lub "całkowicie niezdolny do pracy i samodzielnej egzystencji". Dzieje się tak mimo, że ludzie ci mogą wykonywać wiele zawodów bez większych przeszkód.

 

polsatnews.pl