- Nie do mnie należy decyzja o karze, ale jeśli bierzesz zabronione substancje i wynik testu antydopingowego jest pozytywny, to musisz zostać zawieszony - zaznaczył Murray, który obecnie przebywa w Indian Wells przy okazji rozgrywanego tam turnieju ATP.

 

Szkot sceptycznie podchodzi do wersji, zgodnie z którą wszystkim przyłapanym w ostatnich dniach na stosowaniu zakazanego od 1 stycznia meldonium rzeczywiście był on niezbędny. Substancja ta jest wykorzystywana w lekach dla osób z problemami kardiologicznymi, ale eksperci zaznaczają, że poprawia też krążenie i wydolność.

 

- Czytałem, że od początku roku wykryto ten środek u 55 sportowców. Nie chce mi się wierzyć, by czołowi zawodnicy w tak wielu różnych dyscyplinach mieli kłopoty z sercem. Jeśli bierzesz lek na receptę i to nie z powodu, z jakiego jest zalecany, to go po prostu nie potrzebujesz. W takim wypadku korzystasz z niego, by czerpać korzyści, jakie on daje. A to - według mnie - nie jest w porządku - ocenił Murray.

 

"Osobiście bym tak nie postąpił"

 

Po tym jak Szarapowa poinformowała o pozytywnym wyniku testu antydopingowego produkująca zegarki Swiss firma TAG Heuer zerwała toczące się wcześniej negocjacje w sprawie nowej umowy. Na czas dochodzenia zawiesiły współpracę z byłą liderką rankingu WTA firmy Nike i Porsche. Zupełnie inaczej zachował się inny sponsor Rosjanki - Head. Producent rakiet, z którym kontrakt podpisany ma także Murray, wsparł zawodniczkę i przedłużył z nią umowę.

 

- To dziwne. Nie wiem, co jeszcze na ten temat mogę powiedzieć, ale to nie jest coś, w co wierzę. Uważam, że na tym etapie ważnym jest, aby trzymać się faktów i pozwolić, by sytuacja się wyjaśniła, np. by więcej informacji wyszło na światło dzienne zanim podejmie się decyzję np. o przedłużeniu współpracy. Taki jest mój punkt widzenia. Osobiście bym tak nie postąpił - podsumował Brytyjczyk.

 

Po wpadce dopingowej Szarapowej środowisko tenisowe się podzieliło. Część broni Rosjanki, inni domagają się ukarania jej.

 

PAP