Macedonia wraz z Czarnogórą i Bośnią i Hercegowiną otrzymała plan działań prowadzących do członkostwa w Sojuszu (ang. MAP - Membership Action Plan). Są to warunki w sferze politycznej, wojskowej, gospodarczej i prawnej, po których spełnieniu kraj może zostać przyjęty do NATO.

 

Jednak do tej pory starania Macedonii o przyjęcie do NATO były blokowane przez władze greckie.

 

- Mam nadzieję, że Macedonia otrzyma swoje miejsce przy stole NATO. Udowodniliśmy, że jesteśmy odpowiedzialnym członkiem społeczności międzynarodowej - mówił Jolewski na konferencji prasowej zorganizowanej podczas jego wizyty w Słowenii. Ocenił, że Bałkany byłyby bardziej stabilnym regionem, gdyby więcej państw dołączyło do Sojuszu. Przypomniał, że w grudniu ub.r. Czarnogóra otrzymała zaproszenie do NATO.

 

- Zaproszenie dla Czarnogóry jest dużym krokiem naprzód, wierzymy też, że zaproszenie dla Macedonii byłoby ważne, szczególnie że pewne procesy zostały uruchomione w Bośni i Hercegowinie. To pomoże w stabilizacji i zapewnieniu dobrej koniunktury w południowo-wschodniej części Europy - tłumaczył szef resortu obrony Macedonii.

 

Jolewski dodał, że w sprawie kryzysu związanego z napływem migrantów jego kraj blisko współpracuje z Serbią, Chorwacją, Słowenią i Austrią. Zapewnił, że przy pomocy armii władze będą cały czas powstrzymywać nielegalnych migrantów przed przekroczeniem granicy z Grecją. Zaapelował jednocześnie do UE i Turcji o znalezienie wspólnego rozwiązania dla konfliktu w Syrii, który jest uznawany za jedną z głównych przyczyn napływu migrantów do Europy.

 

130 tysięcy migrantów dotarło do Grecji

 

Grecja jest głównym krajem tranzytowym dla uchodźców i migrantów, którzy przedostają się z Turcji z zamiarem udania się do bogatych krajów UE szlakiem bałkańskim. Pod koniec lutego Macedonia praktycznie zamknęła granicę z Grecją. Wraz z innymi państwami na tym szlaku - Austrią, Słowenią, Chorwacją i Serbią - rząd w Skopje zdecydował, że przepuszczanych będzie tylko 580 osób dziennie. Od środy Słowenia nie wpuszcza migrantów, co w praktyce oznacza całkowite zamknięcie szlaku bałkańskiego.

 

Według Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji od początku 2016 roku do Grecji drogą morską przybyło już ponad 130 tys. migrantów i uchodźców. W ubiegłym roku do Grecji dotarło ponad 850 tys. osób starających się o azyl.

 

KE: szlak bałkański przestał istnieć

 

- Na razie nic nie wskazuje na to, by powstały nowe szlaki migracji do UE po zamknięciu granic przez kraje Bałkanów Zachodnich - poinformowała w czwartek Komisja Europejska. Według KE zatrzymanie migracji tzw. szlakiem bałkańskim jest faktem.

 

- Zdajemy sobie sprawę, że istnieje takie ryzyko - powiedziała rzeczniczka KE ds. migracji Natasha Bertaud, pytana o możliwość powstania nowych szlaków migracyjnych.

 

Jak dodała, unijna agencja ds. granic Frontex poinformowała o tym ryzyku przedstawicieli krajów Bałkanów Zachodnich podczas telekonferencji, która odbyła się w środę.

 

Bałkański szlak migracyjny został w środę de facto zamknięty w związku z decyzją Słowenii o niewpuszczaniu migrantów do kraju. - Bałkańska trasa nielegalnej imigracji już nie istnieje - ogłosił premier Słowenii Miro Cerar. Jego rząd zamknął granice dla migrantów bez wiz i natychmiast podobne ograniczenia wprowadziły władze Chorwacji, Serbii i Macedonii. Rząd Austrii wyraził zadowolenie w związku ze słoweńską inicjatywą.

 

Decyzję tę skrytykowała w czwartek niemiecka kanclerz Angela Merkel, która oceniła, że decyzje podejmowane jednostronnie nie rozwiązują problemu.

 

Z kolei przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk napisał w środę na Twitterze, że "nieregularny napływ migrantów szlakiem bałkańskim dobiegł końca". "To nie jest kwestia jednostronnych działań, lecz wspólnej decyzji UE" - zapewnił. Tusk podziękował też krajom bałkańskim za "realizację części kompleksowej strategii UE w sprawie radzenia sobie z kryzysem migracyjnym". Wpis Tuska skrytykowały m.in. niemieckie media.

 

PAP