Według danych Eurostatu z 2006 r. Polska pod względem marnowania żywności plasuje się na 5 miejscu w Unii Europejskiej. W odróżnieniu od pierwszych czterech krajów, do których należą Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Holandia, i gdzie za marnowanie żywności odpowiedzialni są przede wszystkim konsumenci, głównym źródłem marnowania w Polsce jest przede wszystkim branża spożywcza.

 

Darmowe przekazywanie żywności potrzebującym w Polsce kojarzy się z przypadkiem piekarza z Legnicy Waldemara Gronowskiego, który oddawał chleb potrzebującym. Został oskarżony o oszustwo podatkowe i musiał zapłacić ok. 200 tys. zł kary. Sprawa piekarza, któremu fiskus nakazał zapłatę VAT od darowanej w 2003 roku żywności, trafiła aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten orzekł, nieodpłatne przekazanie pieczywa ze zwrotów na cele charytatywne było darowizną opodatkowaną VAT, a nie likwidacją towaru.

 

- Od 2013 roku prawo się zmieniło. Wystarczy przekazać żywność placówce pożytku publicznego oraz podpisać umowę darowizny i dwa protokoły: przekazania żywności i odebrania żywności. Wtedy i placówka, i restaurator są zwolnieni z VAT i nie ma żadnych konsekwencji - mówi jednak polsatnews.pl Joanna Bogdanowicz z "FEED Them UP". Odpowiednie dokumenty dla studentów przygotowała kancelaria prawnicza w ramach działań związanych z CSR, czyli społeczną odpowiedzialnością biznesu.

 

Razem z Joanną Bogdanowicz w grupie działa jeszcze czwórka studentów. Pomysł na tego typu działalność krążył po ich głowach od dawna, ale impulsem była ogólnopolska olimpiada "Zwolnieni z teorii", w której zadaniem jest stworzenie projektu społecznego.

 

Na nikim się nie wzorowali, bo nie było na kim

 

Inicjatywa jest pierwszą tego typu na świecie. - Jedna znajoma przekazała nam, że w Polsce marnuje się za dużo żywności. Okazało się, że nie ma ani u nas, ani na świecie tego typu organizacji. Globalnie jest bardziej tak, że wolontariusze przychodzą do konkretnych restauracji i biorą jedzenie, które sami przekazują do innych miejsc. My nawiązujemy współpracę między danymi restauracjami a placówkami - tłumaczy.

 

Rolą studentów jest nawiązanie pierwszego kontaktu pomiędzy placówką dla potrzebujących, a restauracją i wyjaśnienie aspektów prawnych. - Zaczęliśmy od sprawdzania, jakie placówki chciałyby przyjąć jedzenie, a następnie chodziliśmy po restauracjach i pytaliśmy, czy marnują żywność i czy chcą ją przekazać. Pierwszych wymian już nie nadrozujemy. Placówki i restuaracje działają same - mówi autorka akcji, z której korzystają m.in. placówki z warszawskiej Woli i Saskiej Kępy.

 

Formalności są ograniczone do niezbędnego minimum. Umowa darowizny jest podpisywana raz na początku wymiany. Podpisują ją i placówka, i restauracja na czas nieokreślony i zobowiązują się do nieokreślonego przekazywania tej żywności. Przy każdym przekazaniu żywności przez obie strony podpisywany jest także protokół przekazania żywności. W nim są wyszczególnione m.in. masa jedzenia czy moment przekazania go. Protokół odebrania żywności podpisuje tylko placówka i przechowuje go w swoich dokumentach.

 

Akcja się rozrasta

 

Choć olimpiada, w której biorą udział studenci, kończy się 30 marca, Bogdanowicz już zapowiada, że ich akcja będzie kontynuowana. Zarówno w stolicy jak i poza Warszawą.

 

- W tej chwili nasza skrzynka pocztowa już pęka w szwach. Rozrastamy się na inne miasta. Nie zależy nam na tym, żeby podkreślać, że jesteśmy autorami inicjatywy, chodzi nam o rzeczywistą pomoc. Zgłaszają się do nas ludzie z Łomży, Białegostoku i Gdańska, którzy też chcą pomagać, koordynować tę działalność w swoich miastach. Rozmawialiśmy z nimi, przekazaliśmy dokumenty i wyjaśniamy na bieżąco problematyczne kwestie.

 

polsatnews.pl