Lipton, który wystąpił w Waszyngtonie na konferencji stowarzyszenia ekonomistów, powiedział, że światowy wzrost gospodarczy jest znacznie bardziej zagrożony niż wcześniej przewidywano. MFW już wcześniej ostrzegał zresztą, że będzie zapewne zmuszony skorygować w dół prognozę globalnego wzrostu, który miał w tym roku wynieść 3,4 proc.

 

"Financial Times" zwraca uwagę, że Fundusz nie jest odosobniony w pesymistycznych prognozach: we wtorek Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) poinformowała, że jej analizy wskazują na spowolnienie wzrostu gospodarczego w Wielkiej Brytanii, USA, Kanadzie, Niemczech i Japonii.

 

Rozwinięte gospodarki mają większe pole do budżetowego manewru

 

Tymczasem to właśnie rozwinięte gospodarki powinny wziąć na siebie ciężar "przyśpieszenia wzrostu", ponieważ to one - jak powiedział Lipton - mają większe pole do budżetowego manewru.

 

Globalną gospodarkę ciągną w dół spadek popytu, niskie ceny surowców; zagrożone są zwłaszcza wschodzące gospodarki, z których odpływa kapitał - wyliczył Lipton.

 

W takiej sytuacji "przedwczesne wycofanie się z polityki wsparcia monetarnego mogłoby doprowadzić do takich właśnie konsekwencji, jakich chcemy uniknąć" - ostrzega Lipton.

 

Wiceszef MFW zaleca politykom i bankom centralnym nasilenie działań na rzecz ożywienia wzrostu, przy wykorzystaniu bodźców budżetowych i monetarnych, oraz jednoczesne wdrażanie reform strukturalnych.

 

MFW ostrzega zdecydowanie przed "konsekwencjami polityki protekcjonizmu, która jest grą o sumie zerowej", w ostatecznym rozrachunku "pogarszającą sytuację wszystkich krajów".

 

AFP przypomina, że MFW wyartykułował już podobne ostrzeżenia i apele podczas szczytu G20 w Szanghaju.

 

Ostrzeżenie Banku Rozrachunków Międzynarodowych

 

W niedzielę podobne ostrzeżenie przed "nadchodzącą burzą" w światowej gospodarce wydał Bank Rozrachunków Międzynarodowych (Bank for International Settlements - BIS), zwany bankiem banków centralnych.

 

BIS ogłosił, że światowa gospodarka, tak jak przed załamaniem w 2008 roku, obciążona jest nadmiernymi długami, a banki centralne wyczerpały tymczasem środki, jakimi dysponują, by ratować gospodarkę.

 

Nadmierne zadłużenie, które było jużźródłem kryzysu finansowego, nadal rośnie, jednak tym razem we wschodzących gospodarkach i tamtejszych przedsiębiorstwach. Sytuację wschodzących krajów pogarsza to, że rośnie kurs dolara, a wiele z tych państw oraz ich podmiotów gospodarczych zadłużonych jest właśnie w amerykańskiej walucie.

 

Niepokojącego obrazu dopełnia - zarówno w ocenie MFW, jak i BIS - spowolnienie gospodarcze Chin; według danych za luty spada zarówno eksport, jak i import do Państwa Środka.

 

Według raportu BIS problemy te to nie są oderwane zjawiska, ale składające się na pewną całość "wstępne sygnały burzy, na którą zbiera się od dawna".

 

"FT": wpływowi eksperci niezgodni z opinią MFW

 

"Financial Times" zauważa, że z opinią MFW polemizują niektórzy wpływowi eksperci, jak były główny ekonomista Funduszu Olivier Blanchard, który podczas waszyngtońskiej konferencji powiedział, że "prawdopodobieństwo kolejnego (kryzysu finansowego) z 2008 roku jest nie do pomyślenia".

 

MFW przygotowuje się do swego dorocznego wiosennego spotkania, które potrwa od 15 do 17 kwietnia; Fundusz przedstawi wtedy nowe prognozy wzrostu.

 

Bank Rozrachunków Międzynarodowych ma siedzibę w Bazylei; jest spółką, w której udziały mają banki centralne, a on sam spełnia wobec nich rolę banku centralnego.

 

PAP