UE i Turcja uzgodniły w Brukseli, że będą pracować nad nowym planem, aby zahamować falę migracji. Zdaniem szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, plany te mogą przynieść przełom w walce z kryzysem migracyjnym. - Dni nielegalnej imigracji do Europy dobiegły końca - oświadczył Tusk na nocnej konferencji prasowej  po nadzwyczajnym szczycie UE-Turcja w Brukseli.

 

Zdaniem Włodzimierza Cimoszewicza, nie znamy dokładnie warunków porozumienia, jednak i tak fala migrantów może zostać jedynie przyhamowana, a nie powstrzymana. - I tak migranci będą do Europy przybywać. To, że dostaną lepsze baraki na granicy ze swoim krajem, to nie będzie wystarczającym argumentem, żeby zmienili plany - cenił Cimoszewicz.

 

Gość programu "Nowy Dzień z Polsat News" w rozmowie z Bartoszem Kurkiem wskazał także zagrożenia dla jedność UE, które wynikają z kryzysu migracyjnego.

 

- Prawie nikt nie realizuje (...) ustaleń Rady Europejskiej (ws. podziału kwot migrantów - red.), co samo w sobie podważa zaufanie do jakichkolwiek decyzji. Jeśli tak będzie, to kraje najbardziej dotknięte, jak Niemcy, Austria, Szwecja (...) będą rozwiązywały problemy na własna rękę, a to zagraża spoistości UE - stwierdził.

 

Cimoszewicz ocenił, że w takiej sytuacji, "nie wykonując decyzji KE, ponosimy ryzyko np. ograniczenia w swobodzie podróżowania po Europie".

 

- Sam fakt, że w UE są kłopoty, że staje się słabsza, bardziej rozbita, jest niestety na korzyść Rosji, która od dawna prowadzi taką politykę, by partnerami były rządy poszczególnych krajów, a nie cała struktura UE - podsumował były premier.

 

Cimoszewicz: brniemy w bardzo poważny konflikt międzynarodowy

 

Były premier odniósł się także do sprawy Trybunału Konstytucyjnego. - Brniemy w bardzo poważny konflikt międzynarodowy (...) dlatego, że jeśli Komisja Wenecka zajmie oficjalne stanowisko, zgodne z projektem, jaki znamy od dziesięciu dni, to pan Kaczyński wczoraj zapowiedział, że Polska nie będzie się stosowała do tego rodzaju stanowisk - podkreślił były premier.

 

Cimoszewicz dodał, że brniemy także w konflikt ze Stanami Zjednoczonymi, które są "przyjazne, ale otwarcie powiedziały, że oczekują na wynik prac Komisji Weneckiej i liczą na zastosowanie się Polski do tego stanowiska. Polityk ocenił, że "z przyczyn związanych wyłącznie z ambicjami i chęcią zawłaszczania całej władzy w państwie przez PiS i pana Kaczyńskiego, Polska ryzykuje bardzo poważny konflikt, którego skutkiem będzie izolowanie naszego kraju".