Sasin nie zgodził się z prowadzącym Dariuszem Ociepą, który zauważył, że wygrana nie była spektakularna. Na Anders oddano 30 661 głosów (47,26 proc.). Drugi wynik miał Mieczysław Bagiński - kandydat PSL, popierany też przez PO i Nowoczesną, który zdobył 26 618 głosów (41,03 proc.). - Ja rozumiem, że zawsze można czuć niedosyt, ale ja go nie czuję. To jest znacząca wygrana, wielkie podziękowania dla mieszkańców Podlasia. Widać, że kampania była prowadzona merytorycznie, tak jak rządy PiS. Taka polityka wygrywa z polityką sprzeciwu dla sprzeciwu – powiedział Sasin.


Dariusz Ociepa przypomniał jednak swojemu gościowi o niedawnej porażce kandydata PiS  w wyborach na  prezydenta Radomska. - Nie mieszajmy różnych porządków. Wybory na Podlasiu były ściśle polityczne. Samorządowe, szczególnie w miastach mniejszych, średnich, odbywają się przeciw zasadom politycznym - stwierdził.


- Wielkie podziękowania dla Anny Marii Anders i dla tych wszystkich, którzy poszli do wyborów - kontynuował Sasin i pochwalił wysoką frekwencję - jak na wybory uzupełniające - która wyniosła 17 proc. - To daje Marii Anders silny mandat, ale także PiS, aby dalej swoje reformy realizować.

 

"Stan BOR to spuścizna po PO i PSL"


Sasin odniósł się także do swoich wypowiedzi, według której za BOR i w konsekwencji wypadek odpowiada Platforma Obywatelska. Według polityka jego słowa zostały wyrwane z kontekstu. - Chodziło o dyskusję na temat jakości służb. Stan BOR to spuścizna 8 lat rządów PO i PSL. Ktoś za to państwo odpowiadał - zauważył jednak.


- Mamy w BOR zapaść finansową, przez lata trwającą niefrasobliwość - kontynuował i dodał, że także w Smoleńsku "BOR w wielu miejscach zawalił".


Sasin został też zapytany o ewentualny zamach na prezydenta Andrzeja Dudę. – Niczego nie można wykluczać. Nie można przesądzać bez wiedzy, co się wydarzyło. Po to jest dzisiaj śledztwo i działania prowadzone przez służby - mówił.

 

Polsat News