W piątek prezydent Andrzej Duda jechał autostradą A4 z Karpacza. W okolicach Lewina Brzeskiego k. Opola pękła tylna opona w samochodzie, którym podróżował prezydent. Kierowcy BOR-u udało się uniknąć zderzenia z innymi autami i z barierą ochronną. Limuzyna zjechała na pobocze. Andrzejowi Dudzie nic się nie stało. Natychmiast przesiadł się do innego samochodu z prezydenckiej kolumny.


Prokuratura Okręgowa w Opolu wszczęła w sobotę śledztwo w sprawie piątkowego incydentu na autostradzie A4. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu Lidia Sieradzka poinformowała, że na razie nikomu nie postawiono zarzutów, bo postępowanie prowadzone jest "w sprawie". Śledztwo dotyczy nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Przestępstwo to jest zagrożone karą do 3 lat więzienia.


Kontrolę floty samochodów resortu obrony oraz Dowództwa Sił Zbrojnych zapowiedział natomiast szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Bączek.

 

PAP