- Gdy wybuchł pożar w domu znajdowało się sześć osób: ojciec i pięcioro dzieci - poinformował reporter Polsat News Szymon Kiepel. Ojciec wyniósł z płonącego budynku półtoraroczną dziewczynkę. Jego 10-letnia córka opuściła dom sama, podobnie jak 6-letni chłopiec. Pożar rozprzestrzenił się na tyle mocno, że ojciec nie mógł wrócić po dwójkę pozostałych dzieci.


- Po przybyciu na miejsce ratownicy zastali budynek cały w ogniu. Warunki które panowały nie pozwoliły na prowadzenie działań wewnątrz. Po ugaszeniu pożaru wewnątrz znaleziono zwłoki dwójki dzieci, cztero- i ośmiolatka – powiedział Przemysław Chojan ze straży pożarnej.


Według strażaków pożar był bardzo groźny i błyskawicznie się rozprzestrzeniał.


Sześcioletni chłopiec, któremu udało się samodzielnie uciec z płonącego domu ucierpiał wskutek pożaru. Według informacji uzyskanych od strażaków, ma on poparzone 40-50 proc. ciała i trafił do szpitala.


Na razie nieznane są przyczyny pożaru. Na miejscu pracują strażacy i prowadzone są oględziny.

 

Polsat News