Pod koniec urzędowania gabinetu Ewy Kopacz, Polska zobowiązała się na forum unijnym do przyjęcia w ciągu dwóch lat około 7 tysięcy uchodźców. W styczniu premier Beata Szydło podkreślała jednak, że niektóre państwa już się z tego wycofują, a takie jak Austria, Niemcy, Czechy, Słowacja czy Anglia, w ogóle nie zgłosiły jeszcze gotowości przyjęcia żadnej liczby uchodźców.

 

- Bądźmy odpowiedzialni. To nie jest tak, że jak zobowiązałem się, że włożę rękę do ognia, to nie mogę się z tego wycofać, bo zorientowałem się, że ogień parzy i jest gorący - powiedział Piotr Apel.

 

Liczenie głosów popierających referendum ws. przyjmowania uchodźców

 

Poseł poinformował również, że w poniedziałek rozpoczęto liczenie głosów pod projektem Ruchu Kukiz'15 o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum ws. uchodźców. - Po południu będziemy kończyć, ale ja spodziewam się, że mamy około 150-200 tys. podpisów, więc prawie dwukrotnie więcej niż trzeba, żeby zarejestrować kandydata na prezydenta. Myślę, że to bardzo dobry wynik na tak krótki czas - stwierdził.


Zapytany o to ile w referendum miałoby pojawić się pytań, odpowiedział, że "jest to kwestia otwarta". - My chcielibyśmy zapytać również m.in. o obowiązkową frekwencję w referendum, ale to Sejm musi zdecydować, o co jeszcze warto przy tej okazji zapytać Polaków. My uważamy, że to dobra szansa, żeby część władzy oddać w ręce obywateli, a nie partiokracji - przyznał Apel.

 

- Naszym głównym celem jest zapytanie o kwestię tzw. uchodźców, bo jest to coś, co boli Europę i wpływa na nasze bezpieczeństwo. To jest kluczowe i chcemy, by obywatele zdecydowali, czy chcą kwot narzucających nam konkretną liczbę uchodźców czy nie - podsumował.

 

Polsat News