W ramach wprowadzonych zmian w wyroku podwyższył m.in. głównym oskarżonym Pawłowi Reyowi i Lechowi Jeziornemu obowiązek naprawienia szkody i uniewinnił oskarżonego Tadeusza O. Z tego powodu zmodyfikował też opis niektórych zarzutów. Wyrok jest prawomocny.

 

Krakowscy biznesmeni Paweł Rey i Lech Jeziorny są uważani za pierwowzór bohaterów filmu "Układ zamknięty", zrealizowanego przez Ryszarda Bugajskiego. Obaj zezwolili mediom na podawanie ich nazwisk.

 

Sąd: wyprowadzali pieniądze z Polmozbytu

 

Wyrok sądu pierwszej instancji w tej sprawie zapadł w listopadzie 2013 roku. Obaj biznesmeni zostali uznani za winnych wyprowadzenia z Polmozbytu za pośrednictwem innych spółek ponad 15 mln zł oraz działania na szkodę innej spółki w wysokości 1,3 mln zł. Sąd uznał, że działali w ramach precyzyjnie zaplanowanej operacji, której głównym beneficjentem miał być nieżyjący już Witold Sz.

 

Lech Jeziorny został skazany na karę 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i 156 tys. zł grzywny; na mocy wyroku miał też częściowo naprawić szkodę Polmozbytowi w wysokości 40 tys. zł. W poniedziałek na skutek apelacji prokuratora sąd odwoławczy podwyższył tę kwotę do 100 tys. zł.

 

Paweł Rey usłyszał wówczas wyrok jednego roku i ośmiu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i 90 tys. zł grzywny. Miał też zwrócić Polmozbytowi 30 tys. zł - obecnie sąd podwyższył tę kwotę do 80 tys. zł. Obaj oskarżeni otrzymali zakaz pełnienia funkcji w zarządach i radach nadzorczych spółek przez 4 lata. Na poczet grzywien i zakazu sąd zaliczył im okres pozbawienia wolności.

 

Za winnych pomocnictwa sąd uznał oskarżonych: Tomasza A. (rok więzienia w zawieszeniu na 2 lata i 10 tys. zł grzywny); Bogdana M. (5 tys. zł grzywny) i Tadeusza O. (10 tys. zł grzywny). Na skutek apelacji obrońcy Tadeusz O. został w poniedziałek uniewinniony. Za usiłowanie ukrycia pochodzących z przestępstwa akcji Polmozbytu Grzegorz N. skazany został na 8 miesięcy w zawieszeniu na 2 lata i 5 tys. zł grzywny. Sprawę jednego z oskarżonych umorzył, a dwoje oskarżonych uniewinnił. Od części zarzutów uniewinnił też innych oskarżonych.

 

Dekada w sądzie

 

Proces w tej sprawie rozpoczął się w marcu 2006 r. Początkowo akt oskarżenia zawierał zarzuty wobec 16 osób, jednak sześć z nich przyznało się do winy i złożyło wnioski o dobrowolne poddanie się karze. Wśród pozostałych 10 oskarżonych znaleźli się członkowie władz spółki Polmozbyt i spółek córek z różnych lat funkcjonowania, w tym Jeziorny i Rey. W toku procesu zmarł Witold Sz., którego prokuratura uważała za jednego z głównych organizatorów procederu. Postępowanie przeciw niemu umorzono.

 

Jak podawała prokuratura, na trop nieprawidłowości w Polmozbycie wpadli funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego. Ich podejrzenia potwierdziła kontrola skarbowa. W toku postępowania śledztwo rozszerzono o wątek nieprawidłowości w Krakowskich Zakładach Mięsnych (KZM), ale śledztwo w tej sprawie umorzono.

 

W uzasadnieniu wyroku sąd pierwszej instancji podkreślał, że wymierzając niskie kary pozbawienia wolności przeniósł ciężar kar na stronę finansową i że uwzględnił długość postępowania i skutki, jakich doznali oskarżeni. Stwierdził także, że analizując działanie oskarżonych w sprawie KZM nie podzielił wniosków prokuratury, która umorzyła postępowanie w tamtej sprawie.

 

Biznesmeni w wypowiedziach medialnych obwiniali urząd skarbowy i prokuraturę o zniszczenie KZM, firmy o ponad 100-letniej tradycji. Ich zdaniem zarówno w przypadku KZM, jak i Polmozbytu, prokuratura nie rozumiała mechanizmów gospodarczych, a przede wszystkim zasad tzw. wykupu menedżerskiego, który miał służyć naprawie firm. Z tymi argumentami nie zgodził się sąd pierwszej instancji, a stanowisko to podzielił sąd odwoławczy.

 

Ponadto sąd odwoławczy w ustnym uzasadnieniu wyroku podał, że sprawa zgłaszanych przez Lecha Jeziornego rzekomych nieprawidłowości w śledztwie - m.in. wpływania na zeznania świadków i wyjaśnienia podejrzanych - była badana w osobnym postępowaniu i została umorzona, a Sąd Rejonowy w Gliwicach nie uwzględnił zażalenia Jeziornego na to umorzenie.

 

- Nie komentuję prawomocnych wyroków sądu. Po wielu latach procesu główni oskarżeni okazali się winnymi; w sumie skazanych w tej sprawie zostało kilkanaście osób. Myślę, że sprawiedliwości stało się zadość - powiedział dziennikarzom po ogłoszeniu wyroku prok. Andrzej Kwaśniewski.

 

Historia jak z filmu

 

Z wyrokiem skazującym nie zgadzali się główni oskarżeni Paweł Rey i Lech Jeziorny. - Wygląda na to, że w wyniku wrogiego przejęcia spółki zostaliśmy ograbieni z majątku, a teraz jeszcze musimy za to płacić. Uzasadnienie, które wygłosił sąd, było potwierdzeniem zarzutów i tez, które stawiał prokurator kilkanaście lat temu, bez uwzględnienia naszych dowodów zgłaszanych w procesie. Uważam, że to jest bardzo niesprawiedliwy wyrok - powiedział Paweł Rey. W jego ocenie "film i medialne działania nie wpłynęły na sąd w ogóle, a jeżeli wpłynęły to tak, że ten aparat sprawiedliwości się skonsolidował i postanowił pokazać, że nie warto podskakiwać".

 

- Po wyroku pierwszej instancji mówiłem, że to jest dzień smutny dla wolności gospodarczej w Polsce, dla polskiej przedsiębiorczości. Dzisiaj mogę powiedzieć, że dziś to jest dzień czarny dla wolności gospodarczej w Polsce. Właśnie wolność gospodarcza była głównym przedmiotem tego postępowania - powiedział dziennikarzom z kolei Lech Jeziorny. Jak podkreślił, "został oskarżony wykup menedżerski, który w sądzie pierwszej i drugiej instancji nie został należycie zrozumiany, a dowody zostały zignorowane przez sądy obu instancji".

 

Historia krakowskich przedsiębiorców stała się kanwą filmu "Układ zamknięty" zrealizowanego przez Ryszarda Bugajskiego. Jak mówił reżyser, film nie opowiada o konkretnej sprawie i "żadna z postaci nie jest dokładnym odwzorowaniem rzeczywistych bohaterów tej historii, jednak prawda o tych zdarzeniach została zachowana".

 

PAP