Podsumowując niedzielną rozmowę, obydwaj prezydenci - Andrzej Duda i Andrej Kiska - podkreślali, że było to ich czwarte "i jak zwykle bardzo przyjemne spotkanie". Wskazali, że wiele dyskutowali o sprawach ważnych, dotyczących obu państw, ale również nieco bardziej prywatnych.


- Dziękuję za możliwość spędzenia wspólnie tak miłego czasu i spędzenia go w sposób aktywny, jeżdżąc na nartach, czyli uprawiając nasz ulubiony sport - powiedział Andrzej Duda.


- Podziękowania należą się również Natalii (córka Andreja Kiska - red.), która tak ładnie przyjęłą Kingę. My jesteśmy politykami, ale one są osobami prywatnymi, więc dziękuję, że tak ładnie przyjęła moja córkę - dodał prezydent RP.

 

Andrzej Duda wielokrotnie zaznaczał, że w wielu kwestiach obaj prezydenci mają bardzo zbliżone poglądy. - Jedno jest pewne po tych naszych rozmowach, a mianowicie, że nasze kraje i narody mogą liczyć na bardzo dobrą współpracę prezydentów. Także jeżeli chodzi o realizację zadań związanych z tymi ważnymi rolami (prezydencje w UE i Grupie Wyszehradzkiej - przyp. red.), jakie od lipca nam przypadną - wskazał.


"Drogi Andrzeju, drogi przyjacielu" 

 

Andrej Kiska stwierdził, że "trzeba jasno powiedzieć, że praktycznie we wszystkich sprawach, jeżeli chodzi o to, czego możemy się spodziewać, czego powinniśmy się obawiać i w którą stronę chcemy iść, zgadzamy się".

 

Prezydent Słowacji wskazał w tym miejscu na takie obszary jak np. kryzys związany z napływem uchodźców do Europy, kwestia konfliktów na wschodzie i w Syrii oraz projekt gazociągu Nord Stream 2.

 

- Z panem prezydentem rozmawialiśmy również o zadaniach, jakie czekają nas w tym roku, bo przecież Polska przejmie prezydencję w Grupie Wyszehradzkiej, a Słowacja w Unii Europejskiej - zaznaczał.

 

- Drogi przyjacielu, drogi Andrzeju. Bardzo się cieszę, że przyjechałeś i już cieszę się na następne spotkanie - podsumował Kiska.

 

"To tylko przeciek"

 

Pod koniec konferencji z dziennikarzami, Andrzej Duda zapytany został o ostatnie doniesienia mediów wskazujące na to, że raport Komisji Weneckiej na temat sytuacji w Polsce będzie bardzo krytyczną oceną zmian wprowadzanych przez rząd Beaty Szydło.

 

- Z tego co wiem, nie jest to jeszcze oficjalne stanowisko Komisji Weneckiej, a jedynie jakiś przeciek. Gdyby okazało się, że są to rzeczywiste informacje z Komisji, to bardzo bym nad tym ubolewał - powiedział prezydent.

 

- Przyznam, że nie rozumiem sytuacji, w której w przestrzeni publicznej coś takiego się pojawia. Zwłaszcza gdyby okazało się, że rzeczywiście wypłynęło to od Komisji, bo nie wiem, jaka miałaby być intencja tego, aby raport zamiast w wersji oficjalnej trafić do inicjatora, czyli polskiego rządu, trafił w wersji nieoficjalnej wprost do mediów - dodał.

 

 

Polsat News, fot.: PAP/Grzegorz Momot