Gianni Infantino został dziewiątym prezydentem Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej. Szwajcar znany jest wśród kibiców z ceremonii losowań rozmaitych imprez futbolowych w Europie. Zwany przez piłkarskich fanów pieszczotliwie "łysym od kulek" Infantino po wyborze przyznał, że  nie umie wyrazic swoich uczuć

 

- Odbyłem niezwykłą podróż, w trakcie której poznałem wielu fantastycznych ludzi, którzy żyją i oddychają futbolem. Oni i wielu innych zasługują na to, żeby mieć świadomość, że FIFA jest szanowana. Wszyscy na świecie będą dumni z tego, co robimy - powiedział pochodzący z Włoch działacz.

 

Po raz pierwszy od 1974 roku zdarzyło się, że rozstrzygnięcia nie przyniosła pierwsza tura. Żaden z czwórki kandydatów nie otrzymał w niej 2/3 głosów, ale też nikt się nie wycofał. W maju 2015 roku, gdy zdyskwalifikowany obecnie na sześć lat Joseph Blatter rywalizował z kandydującym również teraz księciem Jordanii Alim Bin Al-Husseinem, w pierwszej turze nikt nie otrzymał wymaganej większości, ale z udziału w dalszej fazie wyborów zrezygnował działacz z Azji.

 

 

 

 

45-letni Infantino przez ostatnie sześć lat był sekretarzem generalnym Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA), a pracuje w tej organizacji od 2000 roku. Był prawą ręką prezydenta Michela Platiniego. W wyborach na prezydenta światowej centrali wystartował tylko dlatego, że Francuz został zawieszony na osiem lat w związku z aferą korupcyjną.

 

Szwajcar stanął przed bardzo trudnym zadaniem odbudowania publicznego zaufania do FIFA. Od maja 2015 roku zarzuty korupcyjne postawiono kilkudziesięciu osobom, a wielu innych - w tym prezydent Joseph Blatter, były sekretarz generalny Jerome Valcke i kilku wiceprezydentów - zostało odsuniętych od wszelkiej aktywności piłkarskiej na kilka lat lub dożywotnio.

 

 

To dobra wiadomość dla Polski

 

Urzędowanie Szwajcara rozpocznie się wraz zakończeniem kongresu w Zurychu. Kadencja potrwa trzy, a nie cztery lata, ponieważ wybory odbyły się w trybie nadzwyczajnym.

 

Infantino był wspierany m.in. przed europejskie federacje, również obecnego w Zurychu prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Jeszcze przed wyborami poparcie Szwajcara zapowiadały także m.in. federacje z Ameryki Południowej i część z Ameryki Środkowej.

 

- Zwycięstwo Infantino to dla Polski bardzo dobra wiadomość. To nasz dobry przyjaciel - powiedział Boniek po ogłoszeniu wyników.

 

Blatter miał się podać w piątek do dymisji, ale "uprzedziła" go Komisja Etyki FIFA, która zdyskwalifikowała go na sześć lat w związku z zarzutami o niewłaściwe zarządzanie organizacją.

 

Niespodzianka Sexwale

 

Tuż przed rozpoczęciem pierwszej tury wycofał się biznesmen i polityk Tokyo Sexwale z RPA.

 

- Zostawiam wam czterech kandydatów, to teraz wasz problem - zwrócił się do delegatów z uśmiechem.

 

Kadencja nowego prezydenta potrwa trzy, a nie cztery lata, czyli do 2019 roku. Będzie krótsza, ponieważ wybory zostały zwołane w nadzwyczajnym trybie. Są efektem afery korupcyjnej, która zmusiła do dymisji Josepha Blattera, sprawującego tę funkcję od 1998 roku. Szwajcar został wybrany ponownie w maju ubiegłego roku, ale w grudniu odsunięto go na sześć lat od wszelkiej działalności piłkarskiej.

 

Reformy antykorupcyjne

 

Wcześniej delegaci opowiedzieli się za przyjęciem reform, mających na celu skuteczniejszą walkę z korupcją. Zmiany w statucie przewidują m.in. lepszy rozdział władzy, większą transparentność jej działań, wzmożone kontrole finansów i etyki działaczy. Wzrośnie także znaczenie kobiet w strukturach światowej federacji. Ponadto ustalono limit najwyżej trzech kadencji (maksymalnie 12 lat) prezydenta oraz członków Komitetu Wykonawczego, który zostanie przekształcony w liczniejszą i bardziej reprezentatywną Radę FIFA. Każdy działacz ubiegający się o którąkolwiek z tych ról ma przejść szczegółowe kontrole uczciwości i lojalności.

 

PAP