W trakcie pierwszej oficjalnej konferencji prasowej Infantino był wyraźnie wzruszony. Mówił, że nie może nadal uwierzyć, iż udało mu się zostać prezydentem FIFA. Dziękował wszystkim, którzy na niego głosowali, ciepłe słowa skierował także w kierunku zawieszonego szefa UEFA Michela Platiniego.

 

- Mam mu naprawdę bardzo wiele do zawdzięczenia. Często o nim myślę. Teraz muszę się jednak trochę uspokoić, by w ogóle do mnie dotarło, co się właściwie stało - przyznał.

 

Zapytany o to, jak widzi tę dyscyplinę w 2020 roku, nowy szef światowej federacji odpowiedział: - Nie wiem, czy nadal będę wówczas prezydentem, bo przecież w 2019 roku są kolejne wybory. Chcę jednak, by w każdym kraju widoczny był rozwój piłki nożnej. Życzę sobie, by w każdym państwie były przeprowadzane konkretne projekty. Chcę upowszechnić futbol.

 

Dodał, że jego marzeniem jest zobaczyć dzieci grające w piłkę nożną na całym świecie. - W całej Azji trzeba rozwinąć ligi. Ludzie muszą postrzegać FIFA jako organizację, która pomaga w rozwoju i sprawia, że każde dziecko się uśmiecha na widok piłki - tłumaczył.

 

Zapowiedział też, że w najbliższych dniach usiądzie razem z dyrektorem ds. finansów w FIFA Markusem Kattnerem, by dowiedzieć się jaka jest sytuacja.

 

Cel: odbudowa zaufania

 

- Mam pewne doświadczenie w uzyskiwaniu nowych sponsorów i środków finansowych. Jeśli jednak FIFA zarabia 5 mld rocznie, to nie powinno być problemem zainwestowanie 1,2 mld na rozwój. To jest dla mnie priorytet. Musimy też zrobić wszystko, by obniżyć koszty i sprawić, by znowu zaczęto ufać FIFA. Jeśli uda nam się to zrobić, to zaczną rosnąć wpływy. Wydaje mi się, że mój bilans w UEFA pokazuje, iż nie wpędzę organizacji w problemy finansowe - zapewnił.

 

Infantino wrócił także do tematu sekretarza generalnego. Już wcześniej zapowiedział, że będzie on pochodził z Afryki i swoje zdanie teraz jeszcze potwierdził.

 

- Mam już pewne pomysły. Decyduje o tym jednak zarząd FIFA, choć oczywiście rekomendacja pochodzi ode mnie. Chcę mieć u boku silnego sekretarza generalnego. Wszystko na pewno zostanie przedyskutowane i znajdziemy wspólnie najlepsze rozwiązanie - powiedział Szwajcar, który jeszcze niedawno pełnił funkcję sekretarza generalnego UEFA.

 

Zapowiedział także, że pokaże wszystkim, iż nie jest kandydatem Europy, ale całego piłkarskiego świata. - Nie będę uprawiać polityki, czy rozmawiać o barierach. Chcę budować mosty, a nie stawiać mury. Tylko wtedy możemy dalej rozwijać futbol - powiedział.

 

Pokonał arabską konkurencję

 

W piątek w drugiej turze wyborów na prezydenta FIFA Infantino otrzymał  115 z 207 głosów, a zatem więcej niż wymagane 50 proc. Zastąpił zawieszonego na sześć lat rodaka Josepha Blattera.

 

Dotychczasowy sekretarz generalny Europejskiej Unii Piłkarskiej pokonał w głosowaniu szefa Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC) szejka Salmana Bin Ebrahima Al-Khalifę, który zdobył 88 głosów, jordańskiego księcia Alego Bin Al-Husseina z czterema, a także byłego zastępcę sekretarza generalnego FIFA Francuza Jerome'a Champagne'a, któy nie otrzymał ani jednego głosu. Tuż przed rozpoczęciem pierwszej tury wycofał się biznesmen i polityk Tokyo Sexwale z RPA.

 

W pierwszej turze, gdy wymagana była większość 2/3 głosów, najwięcej głosów otrzymał Infantino - 88. Szejk Salman miał 85, Al-Hussein - 27, a Champagne - siedem.

 

Startować miał kto inny

 

Jeszcze kilka miesięcy temu nic nie wskazywało na to, że Infantino będzie kandydatem na prezydenta FIFA. Szwajcar zgłosił się do wyborów po zawieszeniu przez Komisję Etyki FIFA Michela Platiniego.

 

W piątkowe przedpołudnie delegaci na kongres FIFA opowiedzieli się za przyjęciem reform, mających na celu skuteczniejszą walkę z korupcją. Zmiany w statucie przewidują m.in. lepszy rozdział władzy, większą transparentność jej działań, wzmożone kontrole finansów i etyki działaczy. Ponadto ustalono limit najwyżej trzech kadencji (maksymalnie 12 lat) prezydenta oraz członków Komitetu Wykonawczego.

 

PAP