W poniedziałek IPN udostępnił dziennikarzom i historykom część dokumentów zabezpieczonych w minionym tygodniu w domu gen. Czesława Kiszczaka. Wśród nich znajdowała się m.in. teczka personalna i teczka pracy TW "Bolek" oraz odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy, podpisane: Lech Wałęsa "Bolek" i datowane na 21 grudnia 1970 r.

 

Były tam też doniesienia "Bolka" oraz notatki funkcjonariuszy SB ze spotkań z nim. Dokumenty znajdujące się w obu teczkach obejmują lata 1970-1976.

 

"Sprawy, które są do załatwienia"

 

Gdy rozpętała się burza wokół dokumentów znalezionych w "szafie Kiszczaka" Lech Wałęsa przebywał w Wenezueli, a potem w USA i stamtąd na bieżąco komentował wydarze. Teraz jest już w kraju.

 

W piątek przed południem Anna Domińska, córka byłego prezydenta i zarazem dyrektor jego gdańskiego biura, powiedziała, że w piątek Wałęsa będzie załatwiał "sprawy, które są do załatwienia w Warszawie, a potem jedzie do Gdańska". Dodała, że nie są jej znane precyzyjniejsze informacje dotyczące planów Wałęsy na piątek i terminu powrotu do Gdańska.

 

Wałęsa: pisali za mnie donosy, by brać na moje konto pieniądze

 

W ostatnich dniach były prezydent wielokrotnie za pośrednictwem swojego mikrobloga, podkreślał, że nie współpracował z SB, nigdy na nikogo nie donosił, nie brał żadnych pieniędzy i nie dał się złamać. "Natomiast dałem się podejść na chwyt ze zgubą pieniędzy i kontrolą wydatków" - napisał.

 

"Podpisałem dwa podobne, główne dokumenty, przy dwóch świadkach, to umożliwiło Sbeką pobieranie pieniędzy dla siebie, nie dla mnie i o dziwo robili to po kolei różni i to dość długo. Ja dawno zdecydowanie zerwałem kontakty" - wyjaśniał. "Musieli wykazywać że współpracuję i pisali za mnie donosy, by brać na moje konto pieniądze. Materiały ręcznego opisu które wpadały podczas rewizji i zebrane z różnych miejsc podbudowywały ich bezczelne działania" - dodał (pisownia oryginalna - red.).

 

Śledztwo IPN

 

W czwartek prezes IPN Łukasz Kamiński poinformował, że wszczęto śledztwo w sprawie podejrzenia poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariuszy SB w dokumentach TW "Bolek", przejętych przez IPN w domu Czesława Kiszczaka.

 

Senat Uniwersytetu Gdańskiego przyjął w czwartek uchwałę, w której "potwierdził swoje pełne przekonanie o nieprzemijających zasługach Lecha Wałęsy dla rozwijania i krzewienia idei wolności i demokracji, odrodzenia wartości humanistycznych, godności i praw człowieka, społeczeństwa i narodu". "Dokonania te były przesłanką decydującą do nadania Lechowi Wałęsie tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego w marcu 1990 roku. Wyrażamy uznanie dla roli jaką Lech Wałęsa odegrał w odzyskiwaniu przez Polskę pełnej suwerenności i wolności" - napisano w uchwale.

 

PAP