W 40 okręgach wybranych zostanie 158 deputowanych. Sondaże wskazują, że Partia Jedności Irlandzkiej (Fine Gael) premiera Endy Kenny’ego ma szansę na utrzymanie się u władzy po wyborach. Byłoby to w Irlandii wydarzeniem bez precedensu.

 

Kampania wyborcza była bardzo krótka - trwała zaledwie trzy tygodnie. Fine Gael ma według sondaży niemal zagwarantowane utrzymanie pozycji największego ugrupowania w Dail Eireann, jednak z niewielkimi szansami na samodzielną większość; najprawdopodobniej będzie musiała liczyć na wsparcie nie tylko dotychczasowego koalicjanta - Partii Pracy - ale także co najmniej kilku posłów niezależnych.

 

Jeśli to się powiedzie, Enda Kenny zostanie pierwszym premierem wywodzącym się z Fine Gael, który pokieruje rządem przez drugą kadencję.

 

Gospodarka i kryzys finansowy zdominowały kampamię wyborczą

 

Głównym tematem kampanii wyborczej była gospodarka i konsekwencje kryzysu finansowego z 2008 roku, który załamał irlandzką gospodarkę, w szczytowym momencie doprowadzając do blisko 16 proc. bezrobocia. Prowadząc swoją kampanię pod hasłami "Wasza ciężka praca daje owoce" i "Kontynuujmy odbudowę gospodarki", politycy rządzącej koalicji przekonują, że odbudowa irlandzkiej gospodarki postępuje zgodnie z planem.

 

W tym miesiącu bezrobocie spadło poniżej 9 proc., a niski kurs euro i dynamiczny eksport towarów sprawiły, że wzrost gospodarczy wyniósł w trzecim kwartale 2015 roku aż 7 proc.

 

Dzięki temu pod koniec 2015 roku udało się obniżyć dług publiczny do poziomu poniżej 100 proc. PKB, choć zaledwie dwa lata wcześniej było to niemal 130 proc. To w dużej mierze efekt narzuconego przez Europejski Bank Centralny, Komisję Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy programu oszczędnościowego, który miał decydujący wpływ na finanse publiczne państwa w latach 2010-2013.

 

Zmiany w koalicji

 

Według sondaży przed piątkowymi wyborami koalicyjny partner Fine Gael, Partia Pracy, mająca w obecnej kadencji 20 deputowanych, może ich stracić nawet połowę, uzyskując jedynie około 6-8 proc. głosów.

 

Na czele opozycji stoi Partia Republikańska (Fianna Fail), która rządziła Irlandią w latach 1997-2011. To centrowe ugrupowanie zapłaciło w 2011 roku wysoką cenę za rządzenie w czasie kryzysu finansowego, zdobywając zaledwie 20 mandatów, co było jej najgorszym wynikiem w historii. Z sondaży wynika, że partia ta może jednak otrzymać około 23 proc. głosów, co eksperci tłumaczą głównie zmęczeniem wyborców rządami Fine Gael.

 

Mogąca liczyć na 15 proc. poparcia Sinn Fein (historycznie związana z Irlandzką Armią Republikańską) oraz mniejsze partie lewicowe, w tym sojusz "Ludzie przed zyskiem", wskazywały w kampanii na pogłębiające się nierówności, bolesny wpływ cięć w sektorze publicznym na klasę robotniczą i średnią, a także brak należytego rozliczenia tych, którzy doprowadzili do kryzysu bankowego w 2008 roku.

 

Głosowanie rozpocznie się o godz. 7 czasu miejscowego (8 czasu polskiego) i potrwa do godz. 22 (23 czasu polskiego). Liczenie głosów rozpocznie się w sobotę rano i może potrwać nawet do poniedziałku.

 

PAP