Kajetan P. jest podejrzany o brutalne zamordowanie lektorki języka włoskiego na warszawskiej Woli. W ubiegłym tygodniu mężczyznę, za którym wystawiono Europejski Nakaz Aresztowania i tzw. czerwoną notę Interpolu, zatrzymano w stolicy Malty La Vallecie. 18 lutego maltański sąd wydał zgodę na ekstradycję Kajetana P.; podczas tej rozprawy mężczyzna zgodził się na odesłanie do Polski. Na ewentualne odwołanie się od decyzji maltańskiego sądu miał siedem dni.

 

W tej chwili przebywa w jedynym cywilnym więzieniu na Malcie Corradino Correctional Facility. Jego pracownicy - jak wynika z oficjalnej strony więzienia - mają kierować się zasadą "stanowczy, ale delikatny". Kajetan P. ma przebywać w jednoosobowej celi.

 

Na przewiezienie Kajetana P. do kraju polscy policjanci z wydziału konwojowego Komendy Głównej Policji mają czas od piątku do niedzieli.

 

W pierwotnej wersji Kajetan P. miał być sprowadzony zwykłym samolotem rejsowym

 

Początkowo rozpatrywana była wersja przewiezienia podejrzanego samolotem rejsowym. Według nieoficjalnych informacji, policjantów zniechęcało do niej m.in. duże zainteresowanie mediów. - To jak przebiega konwój uzależnione jest m.in. od sytuacji, a także możliwości. Policjanci sprawdzają loty, kierują zapytanie do przewoźników. Nie każdy z nich może się na taki konwój zgodzić - powiedział jeden z funkcjonariuszy.

 

Jak podkreśla, najważniejsze jest to, by zapewnić bezpieczeństwo zarówno osobie konwojowanej jak i innym pasażerom. Nadmierne zainteresowanie przewożoną osobą - jak wskazują policjanci - dobrze na to nie wpływa.

 

"To, co zrobił jest straszne"

 

Ze źródeł zbliżonych do sprawy wynika, że Kajetan P. ma wrócić do kraju w piątek i przekazany polskim funkcjonariuszom na maltańskim lotnisku. Tam zostanie sprawdzony zarówno on jak i jego bagaż.

 

Sprawa Polaka nie budzi wśród mieszkańców stolicy Malty większego zainteresowań, choć zatrzymanie Kajetana P. opisywały tutejsze media, komunikat pojawił się też na stronie maltańskiej policji.

 

- Tak słyszałam o jego zatrzymaniu. To, co zrobił jest straszne, dobrze, że nie zdołał dalej uciec - powiedziała jedna z kobiet prowadzących sklep w okolicy więzienia. Jak dodaje, nie pamięta, by w stolicy Malty doszło w ostatnim czasie do podobnego zdarzenia. - To w sumie niewielkie miasto, tak jakbyśmy się wszyscy znali. Jeśli dochodzi do rozbojów, gwałtów, to zazwyczaj sprawcami są osoby przyjezdne - podkreśla.

 

Ciało z odciętą głową przewoził taksówką

 

27-letni Kajetan P., który pracował w jednej z warszawskich bibliotek, jest podejrzany o to, że na początku lutego zamordował lektorkę języka włoskiego Katarzynę J., na warszawskiej Woli. Następnie jej ciało z odciętą głową przewiózł taksówką do wynajmowanego mieszkania na Żoliborzu. Tam odkryli je strażacy, wezwani do pożaru.

 

Kajetan P. uciekł i ukrywał się przez prawie dwa tygodnie. Wystawiono za nim Europejski Nakaz Aresztowania i tzw. czerwoną notę Interpolu, którą poszukiwani są najgroźniejsi przestępcy. Wiadomość o poszukiwanym mężczyźnie trafiła do 190 krajów.

 

Z ustaleń policjantów wynika, że mężczyzna na Maltę przypłynął 9 lutego, promem z Sycylii. Planował przedostać się prawdopodobnie do Afryki Północnej. Ostatecznie "wpadł" na dworcu autobusowym, gdy próbował przesiąść się w inny autobus. Wcześniej był w biurze podróży i tunezyjskim konsulacie, w którym zgłosił zaginięcie paszportu i prosił o pozwolenie na przedostanie się do Tunisu - jak tłumaczył - do polskiej ambasady. Nie wyrażono na to jednak zgody.

 

PAP, Polsat News