- To niesamowita noc - zwrócił się do zwolenników 69-letni Trump. - Nie oczekiwaliśmy takiego zwycięstwa. Zamierzamy zwyciężyć w całym kraju i wkrótce to kraj zwycięży - mówił do tłumu w Las Vegas, gdzie mieści się siedziba jego kampanii.

 

To już trzecie zwycięstwo Trumpa w tegorocznych prawyborach prezydenckich Partii Republikańskiej (GOP). Wcześniej z ogromną przewagą wygrał już w New Hampshire i Karolinie Południowej, co czyni go zdecydowanym faworytem w wyścigu o nominację prezydencką wśród Republikanów (GOP).

 

Wybuduje mur, ale "kocha Latynosów"

 

- Kocham Nevadę, kocham Las Vegas, tyle pieniędzy tu zainwestowałem. To wspaniały stan! - ekscytował się 69-letni Trump, ogłaszając zwycięstwo tłumowi swych zwolenników zgromadzonych w hotelu wybudowanym przez jego firmę w Las Vegas. Zapowiedział, że wygra także w kolejnych stanach.

 

Trump powtórzył obietnicę, że jako prezydent USA wybuduje mur na granicy z Meksykiem, który powstrzyma nielegalnych imigrantów; za jego budowę ma zapłacić meksykański rząd. - Ale kocham Latynosów - zaznaczył. - Kocham osoby dobrze wykształcone oraz mało wykształcone - dodał zapewniając, że głosują na niego wszyscy Amerykanie.

 

Znaczenie symboliczne

 

Nevada to czwarty stan, gdzie zmierzyli się w prawyborach kandydaci GOP. W wyścigu pozostało już tylko pięć osób z początkowych 17. Zwycięstwo Trumpa ma znaczenie głównie symboliczne, ponieważ Nevada to mały stan, z którego pochodzić będzie tylko 30 delegatów na lipcową konwencję GOP, jaka nominuje ostatecznego kandydata partii w listopadowych wyborach prezydenckich. Chodzi jednak o utrzymanie rozpędu przed tzw. Super Tuesday, czyli prawyborami, które odbędą się we wtorek 1 marca w aż 11 stanach jednocześnie i w których łącznie kandydaci GOP mogą zdobyć prawie 900 delegatów.

 

 

Na razie Trump zdobył 68 delegatów (nie licząc Nevady), a do otrzymania nominacji potrzeba przynajmniej 1237 z 2472, którzy wezmą udział w konwencji.

 

Sfrustrowani, którym ostatnio wiedzie się gorzej

 

Trump wygrywa dotychczasowe prawybory, mając za zwolenników szeroką koalicję głównie białych, słabo wykształconych i dość sfrustrowanych wyborców, którym w ostatnich latach gorzej się powodzi; w tym zarówno umiarkowanych, jak i bardzo konserwatywnych religijnie.

 

Po tym jak z wyścigu prezydenckiego wycofał się w sobotę, po fatalnym wyniku w Karolinie Południowej, były gubernator Florydy Jeb Bush, na oficjalnego kandydata establishmentu GOP wyrósł Rubio. W ostatnich trzech dniach ten 44-letni polityk, który dopiero pierwszą kadencję zasiada w Senacie USA, uzyskał poparcie wielu znanych republikańskich polityków i donatorów.

 

Zdaniem analityków Rubio wciąż ma szansę pokonać Trumpa, ale pod warunkiem, że wyścig szybko ograniczy się do dwóch kandydatów, a głosy przeciwników miliardera przejdą na rzecz Rubio.

 

PAP