Jedną z zasadniczych zmian miało być wprowadzenie do statutu zapisu, że ekstraklasa składa się z maksymalnie 18 zespołów. Obecnie w dokumencie jest zapis o 16 i powiększenie najwyższej klasy wymagałoby akceptacji Walnego Zgromadzenia. Ta poprawka także nie zyskała poparcia wymaganych 2/3 delegatów, a wcześniej była przyczyną dyskusji między szefem rady nadzorczej Ekstraklasy SA Maciejem Wandzelem i Bońkiem. Spór dotyczył podziału dodatkowych czterech mandatów na zjazd przysługujących ewentualnym dodatkowym dwóm klubom ekstraklasy.


"Nigdy nie było więcej spokoju w PZPN niż teraz"


Wandzel krytykował sposób pracy nad przygotowaniem zmian i to, jak wygląda "wewnętrzna demokracja w związku".


- Chcieliśmy oddać te cztery mandaty okręgowym związkom, a zresztą w przeciwnym razie zwiększyłoby to sumę naszych głosów z 27 do zaledwie około 30 procent, choć dokładnie tego nie liczyłem - powiedział Wandzel i proponował, by przerwać zjazd na dwa tygodnie czy miesiąc i dopracować poprawki.


- Musimy dziś głosować. Ewentualną porażkę przyjmę z uśmiechem i pokorą. Jestem na to przygotowany - podkreślił w odpowiedzi Boniek, który uznał ten głos za "wystąpienie bardziej polityczne" i oznajmił, że "większej demokracji i więcej spokoju w PZPN niż teraz nigdy nie było".


"Trzeba zacząć od początku"


Z kolei jeden z wiceprezesów PZPN Eugeniusz Nowak dodał, że mówienie o powiększeniu ekstraklasy do 18 zespołów jest czysto hipotetyczne, ponieważ obecnie nie ma takiego wniosku.


Nieco inny pogląd na kwestię statutu wyraził były długoletni sekretarz generalny federacji Zdzisław Kręcina.


- Już dawno wskazywałem, że statutu nie ma sensu ciągle przerabiać, tylko trzeba go napisać od nowa, trzeba zacząć od początku - zaznaczył.


Inna ze zmian miała dotyczyć zakazu ubiegania się o funkcję prezesa czynnych polityków, np. posłów, wojewodów, burmistrzów czy prezydentów miast. Roman Kosecki, obecny wiceszef związku i poseł jednocześnie, nieco ostudził emocje deklarując, że jeśli Boniek będzie się ubiegał o reelekcję, to on nie zamierza kandydować w ogóle.

 

"Polska piłka nie jest gotowa na pewne zmiany"


Większość pojedynczych poprawek delegaci odrzucili, a później także - czego wymaga statut - odrzucili całość poprawek łącznie.


- Chciałbym podziękować wszystkim, którzy długo pracowali nad przygotowaniem wszystkich poprawek, zmian w statucie. Będzie nam się dalej miło i dobrze pracowało na starym statucie. Opozycja solidarnie była na "nie" nawet w kwestiach, które nie były przedmiotem sporu - powiedział tuż po zakończeniu głosowań Boniek. Jak dodał, polska piłka nie jest gotowa na pewne zmiany.


- Jak widać blokuje je mniejszość, ja uważam co innego, ale musimy się z tą opozycją liczyć. Życzę jak najlepszych wyników klubom ekstraklasy – powiedział Boniek wyraźnie wskazując, kto stoi za drugim już, w kończącej się 27 października kadencji obecnych władz, odrzuceniem proponowanych przez nie zmian w statucie PZPN.


17,5 mln zł na reprezentację w tym roku


Zanim jednak doszło do głosowania nad statutem, delegaci przyjęli zdecydowaną większością głosów poprawki do preliminarza budżetowego na 2016 rok. Wprowadzenie zmian było konieczne, ponieważ w związku z awansem reprezentacji Adama Nawałki na mistrzostwa Europy zwiększyły się wydatki.


Obecny budżet (przychody i koszty) wynosił ok. 111,5 mln zł, a nowy - po przegłosowaniu - wzrósł o 40 mln (do ok. 151 mln zł). W tej kwocie zawiera się m.in. dotacja z UEFA, z której środki zostaną przeznaczone np. na opłacenie pobytu kadry narodowej we Francji - zakwaterowanie, koszty podróży itd. Tegoroczne wydatki na reprezentację mają pochłonąć w sumie ok. 17,5 mln zł.

 

PAP